Strategiczne wsparcie czy próba uciszenia krytyków? Meta i Google finansują organizacje dbające o bezpieczeństwo dzieci

Dodane:

MamStartup logo Mam Startup

Strategiczne wsparcie czy próba uciszenia krytyków? Meta i Google finansują organizacje dbające o bezpieczeństwo dzieci

Udostępnij:

Meta i Google przekazują miliony dolarów organizacjom non-profit zajmującym się bezpieczeństwem dzieci w sieci. Choć giganci promują to jako troskę o najmłodszych, eksperci i prawnicy ostrzegają: to próba kupowania przychylności w obliczu fali pozwów i nadchodzących regulacji prawnych.

Miliony dolarów na „bezpieczeństwo”: filantropia pod lupą

W ostatnich miesiącach Meta oraz Google (właściciel YouTube) zintensyfikowały finansowanie grup doradczych i organizacji pozarządowych, których celem jest ochrona nieletnich w internecie. Jak wynika z najnowszych doniesień, środki te trafiają do szerokiego grona podmiotów: od stowarzyszeń rodzicielskich po instytuty badawcze zajmujące się higieną cyfrową. Problem polega na tym, że dzieje się to w momencie, gdy obie korporacje mierzą się z setkami pozwów sądowych dotyczących negatywnego wpływu ich algorytmów na zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży.

Krytycy tego modelu finansowania zauważają, że „hojność” gigantów technologicznych może prowadzić do niebezpiecznego konfliktu interesów. Organizacje, które dotychczas głośno punktowały błędy platform, po otrzymaniu grantów mogą łagodzić swoją retorykę. To zjawisko budzi szczególny niepokój u prokuratorów generalnych wielu stanów USA, którzy aktywnie dążą do ukarania korporacji za stosowanie uzależniających mechanizmów w aplikacjach takich jak Instagram czy TikTok.

Lobbing w przebraniu edukacji

Finansowanie organizacji non-profit to często element szerszej strategii lobbingowej. Zamiast bezpośrednio walczyć z nowymi przepisami, takimi jak Kids Online Safety Act (KOSA), firmy technologiczne starają się kształtować dyskurs publiczny poprzez „niezależnych” ekspertów. W efekcie, zamiast nacisku na zmianę szkodliwych algorytmów, uwaga opinii publicznej jest przesuwana w stronę edukacji medialnej i odpowiedzialności rodziców.

Warto przypomnieć, że kwestia ochrony nieletnich to dla Mety temat niezwykle drażliwy. Już wcześniej informowaliśmy o kontrowersyjnych pomysłach firmy: Meta rozważała sprawdzanie wzrostu i struktury kości użytkowników, aby weryfikować ich wiek. Takie działania pokazują, że giganci wolą inwestować w inwazyjne technologie lub darowizny, niż w fundamentalną zmianę modelu biznesowego opartego na przyciąganiu uwagi za wszelką cenę.

Eksperci od etyki technologii podkreślają, że przyjmowanie pieniędzy od firm, które są przedmiotem postępowań karnych lub cywilnych w tej samej dziedzinie, podważa wiarygodność trzeciego sektora. Jeśli grupa wspierająca dzieci otrzymuje wsparcie od podmiotu oskarżanego o ich krzywdzenie, staje się de facto częścią działu public relations tej korporacji.

Startupowa alternatywa: czy można inaczej?

Podczas gdy giganci z Krzemowej Doliny próbują „ugasić pożar” pieniędzmi, na rynku pojawia się coraz więcej startupów, które od początku budują swoje produkty w oparciu o bezpieczeństwo (safety by design). Zamiast naprawiać szkodliwe mechanizmy, tworzą one zupełnie nowe sposoby interakcji.

Dla młodych firm technologicznych obecne kłopoty Mety i Google to lekcja: transparentność i etyka stają się przewagą konkurencyjną. Inwestorzy coraz częściej patrzą nie tylko na wskaźniki wzrostu (growth), ale także na wpływ społeczny (ESG). Startupy, które oferują rozwiązania chroniące prywatność i dobrostan użytkowników, mają szansę przejąć tych, którzy czują się oszukani przez obecnych liderów social mediów.

Co przyniesie przyszłość?

Walka o bezpieczeństwo dzieci w sieci przenosi się z sal wykładowych na sale sądowe. Wynik trwających procesów przeciwko Meta i Google zdeterminuje przyszłość internetu dla następnych pokoleń. Jeśli sądy uznają, że platformy świadomie projektowały uzależniające funkcje, żadne darowizny na rzecz organizacji non-profit nie uchronią ich przed gigantycznymi odszkodowaniami i koniecznością przebudowy systemów rekomendacji.

Obserwujemy również zmianę podejścia samych pracowników big techów. To często dzięki „sygnalistom” dowiadujemy się o wewnętrznych badaniach, które korporacje próbowały ukryć. Jak wspominaliśmy w innym materiale, podejście Mety do monitorowania danych bywa ekstremalne, co rzuca dodatkowe światło na kulturę organizacyjną, w której zysk stoi przed dobrem jednostki.

Dla branży startupowej płynie z tego jasny wniosek: budowanie zaufania użytkownika trwa latami, a stracić je można jedną decyzją o przedłożeniu wzrostu ponad bezpieczeństwo. Finansowanie grup wsparcia przez Google i Metę może być odczytane jako spóźniona próba naprawy wizerunku, która zamiast uspokoić nastroje, wywołała kolejną falę pytań o etykę w technologii.

Źródło: Reuters