Koniec „dziesięciu niebieskich linków”. Jak musisz zmienić marketing w swoim startupie, by Google nadal Cię lubiło?

Dodane:

Przemysław Zieliński Przemysław Zieliński

Koniec „dziesięciu niebieskich linków”. Jak musisz zmienić marketing w swoim startupie, by Google nadal Cię lubiło?

Udostępnij:

Pozmieniało się! Po tegorocznej konferencji Google I/O wyszukiwanie przechodzi dużą metamorfozę. To oznacza, że musisz przeanalizować marketing swojego startupu i sprawdzić, czy masz szansę na to, aby ktoś znalazł Cię w sieci. Podpowiadamy, za co zabrać się w pierwszej kolejności przy marketingowej przebudowie.

Przez lata marketing w wyszukiwarce przypominał nieco walkę o miejsce przy głównej ulicy miasta. Trzeba było mieć dobrą lokalizację, widoczny szyld, trochę reputacji i cierpliwie liczyć przechodniów. W świecie Google oznaczało to: słowa kluczowe, pozycje w wynikach, metaopisy, link building, blog firmowy i analitykę opartą na kliknięciach.

Po Google I/O 2026 ta metafora przestaje wystarczać. Google nie chce już być tylko mapą internetu. Chce być przewodnikiem, doradcą, agentem zakupowym, asystentem researchowym i — coraz częściej — miejscem, w którym użytkownik nie tyle „szuka”, ile od razu „załatwia sprawę”. Google samo nazwało najnowszą zmianę „największą aktualizacją pola wyszukiwania od ponad 25 lat”. Nowe Search ma być oparte na Gemini 3.5 Flash, AI Mode, inteligentnym polu wyszukiwania, agentach informacyjnych i coraz bardziej interaktywnych odpowiedziach. TechCrunch opisał to dosadnie: era „ten blue links”, czyli klasycznej listy wyników, jest oficjalnie skończona.

Dla startupów i firm oznacza to jedno: marketing nie może być już projektowany wyłącznie pod kliknięcie z Google. Musi być projektowany pod obecność w odpowiedzi AI, wiarygodność dla systemów generatywnych, konwersję bez wejścia na stronę i rozpoznawalność marki w świecie, w którym użytkownik coraz rzadziej widzi pełną listę źródeł.

Co właściwie zmieniło Google?

Najważniejsza zmiana nie polega na tym, że Google dodało kolejną funkcję AI. Owszem, takich funkcji widzieliśmy już sporo. Ale tym razem istota zmiany polega na tym, że AI przestaje być dodatkiem do wyszukiwarki, a staje się jej głównym interfejsem. Google zapowiedziało m.in. inteligentne pole wyszukiwania, które ma lepiej obsługiwać długie, konwersacyjne i złożone zapytania. AI Mode działa globalnie z Gemini 3.5 Flash jako domyślnym modelem. Google chwali się też, że AI Mode przekroczył miliard miesięcznych użytkowników, a liczba zapytań w tym trybie rośnie bardzo szybko.

Na tym nie koniec nowości. Doochodzą „information agents”, czyli agenci informacyjni pracujący w tle. Według Google mają pomagać użytkownikowi śledzić tematy, zbierać informacje i wykonywać bardziej złożone zadania. Agenci będą mogli monitorować zmiany w sieci 24/7 i informować użytkownika o nowych danych, np. dotyczących rynku. Google rozwija też AI Mode w Chrome. Użytkownik może przeglądać stronę obok panelu AI, zadawać pytania o jej treść, dodawać do zapytania otwarte karty, obrazy lub pliki, w tym PDF-y. To szczególnie ważne, bo zmienia stronę internetową z „miejsca docelowego” w jeden z elementów większej rozmowy użytkownika z asystentem.

Osobny wątek to reklama. Google informuje, że reklamy mogą pojawiać się nad, pod lub w AI Overviews, a w wybranych krajach reklamy tekstowe i produktowe z kampanii Search, Shopping oraz Performance Max mogą być wyświetlane bezpośrednio w odpowiedziach AI. Co ważne, Google podkreśla, że reklamodawcy nie mogą osobno targetować wyłącznie placementów w AI Overviews ani się z nich wypisać.

Wreszcie: I/O 2026 to nie tylko Search. Google pokazało szerszy kierunek agentowy: Gemini Omni, Gemini 3.5, Gemini Spark, Universal Cart, Ask YouTube, narzędzia projektowe Pomelli i Stitch, Google Pics oraz integracje Workspace. Wszystko po to, by uczynić życie marketerów przyjemniejszym. Przynajmniej w takich obszarach jak wyszukiwanie, zakupy, projektowanie, tworzenie treści, wideo i obsługa klienta. Wszystkie one mają tworzyć jeden ekosystem.

SEO nie umiera, ale przestaje być „SEO”

W tradycyjnym SEO pytanie brzmiało: jak dostać się na pierwszą stronę Google?

W nowym środowisku pytanie brzmi inaczej: jak sprawić, by Google, Gemini, AI Mode, AI Overviews i agenci uznali naszą firmę za wiarygodne, użyteczne i cytowalne źródło odpowiedzi?

Trzeba przyznać, że to jest zasadnicza różnica. Nie wystarczy już „mieć tekst na frazę”. Nie wystarczy „dowieźć 1500 słów pod long tail”. Nie wystarczy blog pisany według szablonu: definicja, korzyści, FAQ, CTA. Tego typu treści będą szczególnie narażone na utratę ruchu, bo AI najłatwiej streszcza właśnie materiały generyczne, edukacyjne i poradnikowe.

Google w swoim poradniku dotyczącym AI Search nadal podkreśla, że właściciele stron powinni tworzyć wartościowe treści dla ludzi, dbać o techniczne SEO, dostępność, indeksowalność i dobrą jakość doświadczenia. Jednocześnie Google zauważa, że użytkownicy w AI Overviews i AI Mode zadają bardziej złożone pytania i szukają odpowiedzi w nowych formatach.

Czyli: fundamenty SEO zostają, ale ich funkcja się zmienia. Strona firmowa nie jest już tylko „landingiem do kliknięcia”. Staje się bazą wiedzy dla ludzi i maszyn.

Zmień strategię treści: z tekstów pod frazy na treści pod decyzje

Pierwszy błąd, który wiele firm popełni po zmianach Google, będzie polegał na produkowaniu jeszcze większej liczby generycznych treści. Więcej artykułów blogowych, więcej FAQ, więcej poradników typu „co to jest…”. To odruch z poprzedniej epoki. Tym bardziej kuszący, że we współpracy z LLMem, wystarczy kilka chwil, by taki tekst wygenerować. Problem w tym, że właśnie takie treści AI najlepiej kompresuje. Jeśli użytkownik – czyli Twój potencjalny klient – wpisze: „jak wybrać system CRM dla małej firmy usługowej”, Google może złożyć odpowiedź z wielu źródeł. Użytkownik otrzyma syntetyczne porównanie, listę kryteriów, ostrzeżenia i rekomendacje — bez potrzeby odwiedzania pięciu blogów.

Dlatego zadbaj o to, aby Twój startup przesunął ciężar z prostego contentu informacyjnego na treści, których AI nie da się łatwo „wyssać” i zastąpić. Chodzi o materiały zawierające: własne dane, własne benchmarki, case studies, opinie ekspertów, doświadczenia klientów, porównania oparte na praktyce, cenniki, kalkulatory, narzędzia, raporty, dokumentację wdrożeń, testy, materiały wideo, analizy błędów oraz wyraźne stanowisko firmy.

Zamiast tekstu „Co to jest automatyzacja sprzedaży?”, lepiej przygotować materiał: „Ile czasu traci 50-osobowa firma B2B na ręczne follow-upy? Analiza 120 procesów sprzedażowych”. Zamiast „Jak wybrać software house?”, lepiej: „Porównaliśmy 38 zapytań ofertowych do software house’ów. Oto 7 błędów, które podnoszą koszt projektu”.

AI może streścić taki tekst, ale nie może go tak łatwo zastąpić, bo jego wartością są dane, doświadczenie i unikalność.

Projektuj treści jako odpowiedzi na złożone pytania, nie jako pojedyncze słowa kluczowe

Nowe Google premiuje język naturalny. Użytkownik nie musi już wpisywać „CRM startup cena”. Może zapytać: „jaki CRM będzie najlepszy dla 12-osobowego zespołu sprzedaży B2B, który ma długi cykl sprzedaży, korzysta z HubSpota do marketingu, ale nie chce przepłacać za enterprise’owe funkcje?”. Zapamiętaj tę zmiane, bo musisz przestać myśleć wyłącznie kategoriami keyword researchu. W zamian, trzeba zacząć myśleć kategoriami scenariuszy decyzyjnych.

A tak po ludzku? Razem ze swoim zespołem musisz zbudować mapę pytań klientów na każdym etapie ścieżki, przykładowo:

  • na etapie problemu: „dlaczego nasz koszt pozyskania klienta rośnie mimo większego budżetu reklamowego?”;
  • na etapie rozwiązań: „czy lepiej wdrożyć własny system rekomendacji, czy użyć gotowego API?”;
  • na etapie porównania: „czym różni się narzędzie A od B w firmie, która ma mniej niż 30 handlowców?”;
  • na etapie ryzyka: „co może pójść źle przy migracji danych z Excela do systemu ERP?”;
  • na etapie zakupu: „ile trwa wdrożenie, kto musi być po stronie klienta, jakie dane trzeba przygotować?”

Proponujemy takie pytania, bo jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że to one będą trafiać do AI Mode. Firma, która odpowie na nie konkretnie, jasno i z dowodami, ma większą szansę stać się źródłem dla odpowiedzi AI.

Zadbaj o „cytowalność” marki

W świecie klasycznego SEO wszyscy walczyliśmy o pozycję. W świecie AI Search będziemy się bić o cytowalność. Tak, wiem – a po ludzku? To znaczy, że będziemy się bić o to, by model miał powód przywołać twoją markę, twoje dane, twoją definicję, twoją metodologię albo twoje narzędzie. Cytowalność nie bierze się z samego bloga. Bierze się z rozproszonej wiarygodności. Google i inne systemy AI patrzą na internet jako sieć powiązań, źródeł, sygnałów reputacji i potwierdzeń.

Dlatego startup powinien inwestować w: publikacje eksperckie poza własną stroną, wypowiedzi founderów w mediach branżowych, raporty z partnerami, obecność w rankingach i katalogach, recenzje użytkowników, podcasty, webinary, dokumentację techniczną, profile autorów, jasne dane o firmie, spójne opisy produktu w całej sieci, a także materiały, do których inni będą naturalnie linkować.

To jest powrót PR-u, ale nie w starym wydaniu „wyślijmy informację prasową o nowej funkcji”. Chodzi raczej o PR jako system budowania reputacji semantycznej: firma musi być widoczna tam, gdzie AI szuka potwierdzenia, że dana marka rzeczywiście ma kompetencje w danym temacie.

Zrób audyt treści pod kątem AI Overviews i AI Mode

Każda firma powinna teraz przeprowadzić audyt treści, ale nie klasyczny audyt SEO, który kończy się listą błędów meta title. Potrzebny jest audyt widoczności w odpowiedziach AI. Aby go przeprowadzić, musisz skupić się na takich zagadnieniach jak:

  • Jakie najważniejsze pytania zadają klienci przed zakupem?
  • Czy Google pokazuje dla nich AI Overviews lub AI Mode?
  • Czy w odpowiedziach pojawia się nasza marka?
  • Czy pojawiają się konkurenci?
  • Jakie źródła Google cytuje lub sugeruje?
  • Czy nasze treści odpowiadają na pytania dokładniej niż konkurencja?
  • Czy mamy dane, przykłady i dowody, których brakuje innym?
  • Czy nasze strony są czytelne dla użytkownika i crawlera?
  • Czy mamy schema markup, FAQ, dane produktowe, informacje o autorach, recenzje, ceny, integracje i ograniczenia produktu?

Szczególnie ważne jest ostatnie pytanie. W czasach AI Search nie warto ukrywać wszystkiego za formularzem kontaktowym. Jeśli użytkownik pyta asystenta o cenę, wdrożenie, integracje, limity, różnice względem konkurencji albo przypadki użycia, a twoja strona milczy, model po prostu znajdzie odpowiedź gdzie indziej.

Nie chowaj najważniejszych informacji

Przez lata firmy B2B chętnie stosowały taktykę „porozmawiajmy o cenie na demo”. W nowym Google to ryzykowna gra. AI Mode będzie pomagał użytkownikowi porównywać opcje. Jeżeli konkurent pokazuje widełki cenowe, czas wdrożenia, typowe use case’y, integracje i ograniczenia, a ty tego nie robisz, możesz wypaść z tej gry jeszcze zanim twój potencjalny klient zajrzy na Twoją stronę.

Czy to oznacza, że od teraz Twoja firma musi publikować pełny cennik enterprise? Ale powinna publikować przynajmniej informacje, które zmniejszają niepewność: dla kogo jest produkt, dla kogo nie jest, od jakiego poziomu organizacji ma sens, jaki jest orientacyjny koszt, ile trwa wdrożenie, jakie zasoby są potrzebne po stronie klienta, jakie integracje są dostępne, jakie są typowe ograniczenia, czym firma różni się od alternatyw.

Paradoksalnie, większa transparentność może stać się jednym z najmocniejszych narzędzi SEO nowej generacji. AI lubi treści konkretne, porównywalne i weryfikowalne.

Przygotuj treści pod agentów, nie tylko pod ludzi

To najbardziej niedoceniany aspekt zmian. Google mówi już wprost o agentach informacyjnych. To znaczy, że coraz częściej nie człowiek będzie przeglądał dziesięć stron, tylko agent będzie wykonywał research w jego imieniu. Agent nie zachowuje się dokładnie jak klasyczny użytkownik. Nie „zachwyca się” storytellingiem na stronie głównej. Szuka danych, porównuje parametry, sprawdza wiarygodność, wyciąga wnioski.

Dlatego strona Twojego startupu powinna być zbudowana tak, by agent mógł szybko zrozumieć: co sprzedajesz, komu pomagasz, jaki problem rozwiązujesz, jakie ma dowody skuteczności, jakie są warianty oferty, jakie są warunki zakupu, jakie są integracje, gdzie znajduje się dokumentacja, jak wygląda proces wdrożenia, jakie są dane kontaktowe, jakie są opinie klientów.

To wymaga porządku informacyjnego. Wiele stron startupów jest dziś efektownych wizualnie, ale semantycznie pustych. Piękne hasła w stylu „sprzedawaj więcej”, „wydawaj mniej”, „dołącz do rewolucji” są bezużyteczne dla człowieka i jeszcze bardziej bezużyteczne dla agenta.

Zmień landing page: mniej poezji, więcej dowodów

W epoce AI marketingowa mgła będzie kosztowna. Nie chodzi o to, by pisać brzydko. Chodzi o to, by pisać precyzyjnie.

Dobry landing page po zmianach Google powinien zawierać: jasną definicję produktu w pierwszych zdaniach, konkretną grupę docelową, opis problemu, mierzalne efekty, przykłady wdrożeń, segmenty klientów, integracje, porównania, FAQ zakupowe, elementy zaufania, dane o firmie, autorów lub ekspertów, linki do dokumentacji, transparentny CTA.

Żeby nie było tak ogólnie, popatrzmy na przykład. Jeśli teraz mamy hasło w stylu: „rewolucjonizujemy sposób, w jaki zespoły pracują z danymi”, to teraz powinniśmy pójść w kierunku: „platforma dla zespołów sprzedaży B2B, która automatycznie analizuje rozmowy handlowe, identyfikuje ryzyka w lejku i generuje rekomendacje follow-upów w CRM”.

Pierwsze zdanie może spodobać się inwestorowi na pitch decku. Drugie może zostać zrozumiane przez klienta, Google i AI Mode.

Potraktuj wideo, YouTube i multimodalność jako część SEO

Google I/O 2026 pokazało, że wyszukiwanie staje się coraz bardziej multimodalne. Piękne słowo, ale porzućmy je na rzecz czegoś bardziej… ludzkiego? A zatem – w ekosystemie Google rośnie znaczenie obrazów, wideo, dokumentów, YouTube, Workspace i interaktywnych formatów. Google wskazuje w swojej zbiorczej relacji z I/O 2026 m.in. Ask YouTube, narzędzia kreatywne i nowe formy pracy z multimodalnymi modelami. Strategia SEO Twojej firmy nie może więc kończyć się na blogu. Trzeba zacząć traktować wideo jako warstwę widoczności w AI Search.

Praktycznie: nagrywaj krótkie demonstracje produktu, publikuj webinary z rozdziałami, dodawaj transkrypcje, opisuj konkretne problemy klientów, twórz materiały porównawcze, odpowiadaj wideo na pytania sprzedażowe, zadbaj o tytuły, opisy, znaczniki i strukturę treści.

AI może wykorzystywać treści wideo jako źródło kontekstu, szczególnie jeśli są dobrze opisane, mają transkrypcję i są osadzone na stronie. Firma, która ma tylko teksty blogowe, będzie miała mniej powierzchni kontaktu z nowym typem wyszukiwania.

Przygotuj się na spadek ruchu informacyjnego

Nie wyrzucaj od razu swojego marketingowca, jeśli zobaczysz, że spadły zasięgi czy zmniejszyła się liczba osób odwiedzających Twoją stronę. Nie ma sensu udawać, że wszystko będzie po staremu. Część ruchu organicznego spadnie, zwłaszcza na prostych zapytaniach informacyjnych. Być może Twój startup przez lata pozyskiwał ruch z tekstów typu „co to jest…”, „jak działa…”, „5 sposobów na…”, musi liczyć się z tym, że AI Overviews przejmą część tych interakcji.

To jednak nie musi oznaczać katastrofy. Ruch będzie mniejszy, ale może być bardziej intencjonalny. Użytkownik, który po rozmowie z AI kliknie w stronę firmy, może być bliżej decyzji niż dawny użytkownik, który przypadkiem wszedł na ogólny poradnik.

Dlatego nie należy mierzyć sukcesu wyłącznie liczbą sesji organicznych. Do listy swoich nowych mierników dopisz: udział zapytań brandowych, liczbę wejść z bardziej złożonych zapytań, konwersję z ruchu organicznego, liczbę zapytań demo, widoczność marki w AI Overviews, wzmianki w źródłach zewnętrznych, liczbę cytowań raportów, jakość leadów, udział direct traffic, skuteczność treści porównawczych i decyzyjnych.

Marketing po Google I/O 2026 musi mniej przypominać polowanie na kliknięcia, a bardziej budowę systemu zaufania.

Zaktualizuj Google Ads i Performance Max

Zmiany w organicznym wyszukiwaniu będą miały konsekwencje dla płatnych kampanii. Google informuje, że reklamy mogą pojawiać się przy AI Overviews, a w wybranych rynkach także wewnątrz nich. Reklamy są dobierane nie tylko do zapytania użytkownika, ale również do treści odpowiedzi AI.

Ostrzegamy: kampanie oparte wyłącznie na prostych słowach kluczowych mogą nie wystarczyć. Trzeba lepiej opisać intencje, problemy, segmenty i kontekst zakupowy.

W praktyce warto: przejrzeć strukturę kampanii pod kątem długich, problemowych zapytań; rozbudować assety reklamowe; zadbać o feed produktowy; dopracować strony docelowe; dodać treści odpowiadające na pytania decyzyjne; testować komunikaty powiązane z konkretnymi problemami klienta; monitorować zmiany w CTR i konwersji; nie zakładać, że historyczne benchmarki będą nadal aktualne.

Ważne: Google obecnie nie oferuje osobnego raportowania pokazującego, kiedy reklama pojawiła się wewnątrz AI Overviews. To utrudnia analizę. Marketerzy będą musieli uważniej interpretować zmiany w kampaniach Search, Shopping i Performance Max, bo część efektów może wynikać z nowego placementu, którego nie da się łatwo odseparować w raportach.

Stwórz „Answer Hub” zamiast zwykłego bloga

Jedną z najbardziej praktycznych zmian, jakie startup może wprowadzić w ciągu najbliższych tygodni, jest przebudowa bloga w centrum odpowiedzi.  Nie chodzi o rebranding zakładki „Blog” na „Baza wiedzy”. Kluczem jest wprowadzenie zmiany architektury treści. Dobre centrum odpowiedzi powinno mieć klastry tematyczne zbudowane wokół problemów klientów, nie wokół przypadkowych fraz. Każdy klaster powinien zawierać: stronę główną tematu, artykuły edukacyjne, porównania, FAQ, case studies, materiały wideo, kalkulatory, checklisty, słownik pojęć, dokumentację, dane eksperckie, sekcję „dla kogo / nie dla kogo”, źródła i autorów.

Czy jest na sali jakiś founder zajmujący się tematem cyberbezpieczeństwa? Bo mamy dla Ciebie konkretny przykład. Zamiast pisać 30 osobnych tekstów o phishingu, skoncentruj się na budowaniu hubu: „Phishing w firmach B2B”. W nim: przewodnik decyzyjny, checklistę audytu, przykłady ataków, analizę kosztów, checklistę dla zarządu, porównanie narzędzi, opis wdrożenia, wideo z ekspertem, FAQ dla działu IT i materiały dla pracowników.

Taki hub jest bardziej użyteczny dla ludzi, bardziej zrozumiały dla Google i bardziej cytowalny dla AI.

Wzmocnij E-E-A-T: autorzy, doświadczenie, transparentność

W świecie generatywnych odpowiedzi szczególnego znaczenia nabiera pytanie: dlaczego ktokolwiek miałby zaufać właśnie wam? Google od dawna mówi o jakości treści, ale w AI Search to pytanie staje się jeszcze ostrzejsze. Jeżeli system ma zsyntetyzować odpowiedź z wielu źródeł, będzie szukał sygnałów wiarygodności. Dlatego pracując nad rekonstrukcją marketingu, musisz zadbać o: podpisy autorów, biogramy ekspertów, daty aktualizacji, źródła danych, metodologię raportów, informacje o firmie, politykę redakcyjną, korektę merytoryczną, dane kontaktowe, referencje, recenzje, cytowania zewnętrzne, transparentność dotyczącą AI-generated content.

Jeśli publikujesz raport, napisz, jak zebrano dane. Jeśli tworzysz ranking, pokaż kryteria. Jeśli porównujesz konkurencję, unikaj manipulacji. AI Search będzie wzmacniać nie tylko tych, którzy publikują dużo, ale tych, którzy publikują wiarygodnie.

Co Twój startup powinien zrobić w najbliższych 30 dniach?

My tak gadu-gadu, a czas leci. Zmian w obszarze marketingu jest naprawdę dużo i moglibyśmy jeszcze długo o nich pisać: produktowy marketing, techniczne SEO czy przebudowa analityki. Ale omówiwszy najważniejsze modyfikacje, zakończmy nasz miniporadnik konkretną listą zadań na najbliższy miesiąc.

Od czego trzeba więc zacząć?

Zidentyfikuj najpierw 20–30 pytań, które potencjalny klient zadałby AI przed zakupem produktu. Nie fraz SEO. Pytań. Następnie należy sprawdzić, co Google pokazuje dla tych pytań: czy pojawia się AI Overview, jakie źródła są widoczne, czy konkurencja jest cytowana, czy nasza marka występuje, jakie braki ma obecna odpowiedź.

Potem? Wybierz 5 najważniejszych tematów decyzyjnych i stwórz lub popraw treści, które odpowiadają na nie lepiej niż rynek. Każda taka treść powinna zawierać przykłady, dane, porównania, ryzyka, FAQ, autora, datę aktualizacji i linki do źródeł. Równolegle trzeba uporządkować strony produktowe: dopisać jasne opisy, segmenty klientów, integracje, ceny lub widełki, proces wdrożenia, case studies i ograniczenia.

I ostatnia rzecz do wpisania na listę zadań: monitoring. Raz w miesiącu sprawdzać widoczność marki w odpowiedziach AI, zmiany w ruchu organicznym, zapytania brandowe, konwersję z treści decyzyjnych i skuteczność kampanii Google Ads.

Nowa zasada: nie optymalizuj pod wyszukiwarkę, tylko pod wybór

Wierzymy, że samo powtarzanie najważniejszych informacji pomaga w ich przyswojeniu oraz utrwaleniu. Dlatego na sam koniec podkreślmy raz jeszcze: największa zmiana po Google I/O 2026 dotyczy nie algorytmu, lecz momentu decyzji.

Dawniej Google prowadził użytkownika do miejsc, w których podejmował decyzję. Teraz Google coraz częściej chce być miejscem, w którym decyzja dojrzewa, zawęża się i czasem finalizuje. Dlatego planując swój marketing, musisz przestać pytać wyłącznie: „jak ściągnąć użytkownika na stronę?”. W zamian, postaw takie pytania jak:

  • Czy jesteśmy obecni w rozmowie, którą użytkownik prowadzi z AI?
  • Czy nasze dane są wystarczająco konkretne, by agent mógł nas porównać?
  • Czy mamy dowody, które AI może przywołać?
  • Czy nasza marka jest rozpoznawalna poza własną stroną?
  • Czy użytkownik wie, dlaczego ma zaufać właśnie nam?

To jest nowa gra. Mniej w niej sztuczek, więcej substancji. Mniej „contentu” oferowanego przez pseudomarketerów, a więcej wiedzy. Mniej pozycji w rankingu, więcej reputacji. Google Search nie znika. Ale w planach szefów Google’a, przestaje być katalogiem stron. Docelowo ma stać się rozmową, agentem i filtrem decyzji. Startupy, które zrozumieją to szybko, nie będą tylko „widoczne w Google”. Będą obecne tam, gdzie użytkownik zaczyna myśleć, porównywać i wybierać.

Będziesz tam i Ty?