Budowanie przewag konkurencyjnych poza granicami kraju wymaga zarówno unikalnej technologii, ale i znaczącego wsparcia kapitałowego i strategicznego. Odpowiedzią na te potrzeby miał być najnowszy nabór w ramach programu „Startup Booster Poland – Startups Exchange”, realizowany przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP). Ogłoszone wyniki wywołały jednak w środowisku biznesowym spore poruszenie i otworzyły głębszą dyskusję na temat ról, jakie w tym procesie odgrywają instytucje publiczne oraz podmioty prywatne.
Ponad 17,6 mln zł na międzynarodowy start
Jak wynika z oficjalnego komunikatu opublikowanego na stronach PARP, na wsparcie polskich młodych firm technologicznych rozwijających współpracę międzynarodową trafi blisko 17,6 miliona złotych z Funduszy Europejskich. Prezes PARP, Krzysztof Gulda, podkreśla, że celem programu jest umożliwienie startupom zdobycia kluczowych kompetencji i budowania trwałych relacji w najbardziej zaawansowanych ekosystemach innowacji na świecie.
W toku procedury konkursowej wyłoniono dwa wyspecjalizowane podmioty, które pełnić będą rolę operatorów i zorganizują programy akceleracyjne dla młodych biznesów:
- Fundacja Przedsiębiorczości Technologicznej z projektem „StartupsExchange by StartSmart CEE” – oferująca wsparcie i ekspansję na rynki w USA, Niemczech i Szwecji.
- Fundacja Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu z projektem „ScaleUp Connect” – otwierająca startupom drzwi do ekosystemów w Hiszpanii i Estonii.
Dzięki tym środkom wybrane startupy zyskają dostęp do zagranicznych inwestorów, partnerów korporacyjnych oraz międzynarodowych środowisk naukowo-badawczych.
PAIH w szrankach z prywatnymi podmiotami – podwójny zgrzyt
Choć sam fakt przyznania dotacji i uruchomienia kierunków takich jak USA czy Niemcy cieszy ekspertów, to kulisy naboru wywołały falę komentarzy. Emocje wzbudziła lista podmiotów, które wystartowały w konkursie, ale ostatecznie grantu nie uzyskały. Najgłośniejszym echem odbił się start Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH).
Sytuację ostro i jednoznacznie skomentował w swoich mediach społecznościowych Michał Misztal, CEO Startup Academy:
„Ciekawe jest również to, kto w tym naborze startował a grantu nie uzyskał. Są 2 konteksty:
- Polish Investment and Trade Agency (PAIH) – jako wyspecjalizowana jednostka podległa PFR (a więc tej samej agencji co PARP), której celem jest wsparcie polskich firm na rynkach zagranicznych wypadła w ocenie gorzej niż prywatne podmioty o nieporównywalnie mniejszej skali i możliwościach.
- PAIH sięga po środki PARPu? Przecież ma swoje własne budżety. W praktyce to właśnie PAIH powinien facylitować takie działania na zagranicznych rynkach dla polskich startupów, tymczasem rywalizuje o środki publiczne z prywatnymi podmiotami. To o tyle istotne, że startując jako instytucja z własnym, ogromnym budżetem może zupełnie inaczej podchodzić do pozycji kosztowych czy zaplecza, jakim dysponuje. Przyznacie, że to zastanawiające…”
Słowa szefa Startup Academy dotykają dwóch fundamentalnych problemów systemowych: efektywności państwowych agencji oraz przejrzystości wydatkowania środków publicznych przeznaczonych na rozwój innowacji.
Czy gigant może sięgać po budżet dla mniejszych?
Analizując strukturę polskiego systemu wsparcia innowacji, warto przypomnieć, że zarówno PARP, jak i PAIH działają w ramach szeroko pojętej Grupy Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR). Z formalnego punktu widzenia, regulaminy konkursów unijnych wdrażanych przez PARP określają katalog tzw. „ośrodków innowacji” lub podmiotów świadczących usługi akceleracyjne, które mogą ubiegać się o status operatora. Jeśli agencja rządowa lub spółka skarbu państwa spełnia kryteria formalne (np. prowadzi udokumentowaną działalność na rzecz wsparcia biznesu), jej udział w konkursie jest prawnie dopuszczalny.
Pojawia się tu jednak zasadnicze pytanie o misję i cel istnienia poszczególnych instytucji. PAIH z założenia dysponuje potężną siecią Zagranicznych Biur Handlowych (ZBH) rozlokowanych na całym świecie oraz własnym, państwowym budżetem operacyjnym przeznaczonym dokładnie na ten cel: promocję polskiej gospodarki i pomoc przedsiębiorcom w ekspansji.
Swoją drogą, trzeba zaznaczyć, że historia lubi się powtarzać. Dzisiejsza przegrana PAIH z prywatnymi fundacjami w konkursie PARP do złudzenia przypomina sytuację z końca 2024 roku. Wówczas to wniosek o dofinansowanie projektu centrum doskonałości AI (AI-SPARK), za którym stała m.in. spółka IDEAS NCBR, a cieniem kładły się problemy operacyjne bliźniaczej Akces NCBR, spektakularnie odpadł z wyścigu o blisko 30 mln zł w konkursie Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.
Powód? Projekt nie przebrnął nawet pierwszego, czysto urzędniczego sita, jakim była ocena formalna. To pokazuje stały, systemowy problem: państwowe super-podmioty, choć dysponują milionowymi budżetami, w starciu z rygorystycznymi, transparentnymi procedurami konkursowymi regularnie przegrywają na poziomie operacyjnym.
Zachwiana równowaga
Eksperci z rynkowego ekosystemu, oceniając tę sytuację, wskazują na zjawisko tzw. „kanibalizacji środków publicznych”. Gdy potężny podmiot państwowy, dysponujący nieporównywalnie większym zapleczem administracyjnym i infrastrukturą, staje do otwartej walki o dotacje z fundacjami czy prywatnymi akceleratorami, równowaga rynkowa zostaje zachwiana. PAIH ze względu na swoją strukturę może optymalizować koszty stałe w sposób niedostępny dla mniejszych, elastycznych podmiotów komercyjnych.
Drugim, niemniej jaskrawym problemem jest wizerunkowa i merytoryczna porażka. Fakt, że wyspecjalizowana agencja rządowa powołana do międzynarodowego handlu i inwestycji przegrała w transparentnej ocenie punktowej z prywatnymi fundacjami, obnaża słabość procedur lub brak dostosowania oferty państwowego giganta do realnych, dynamicznych potrzeb startupów.
Kto ostatecznie powinien rozdawać karty?
Wyniki naboru PARP pokazują, że w obszarze realnego wsparcia międzynarodowego rynek wciąż wyżej ocenia elastyczność, globalne know-how oraz mentorskie sieci organizacji pozarządowych i prywatnych partnerów, takich jak StartSmart CEE. Doświadczenie w budowaniu relacji „założyciel-inwestor” okazuje się wciąż cenniejsze niż sztywne, urzędnicze struktury dyplomacji gospodarczej.
Sprawa ta z pewnością na dłużej zagości w dyskusjach publicznych dotyczących reformy publicznego systemu wsparcia innowacji w Polsce. Pozostaje mieć nadzieję, że 17,6 mln zł, które trafią do rąk doświadczonych i wysoko ocenionych operatorów z Poznania i Warszawy, zostanie wykorzystane efektywnie, a polskie startupy realnie zaistnieją i w Dolinie Krzemowej, i w Tallinie. Pytanie o systemową rolę PAIH w tym procesie wciąż jednak czeka na dojrzałą odpowiedź ze strony decydentów.