Polski startup Moody Pines stawia czoła tym wyzwaniom, proponując model biznesowy oparty na ścisłej współpracy z artystami. Spółka, która chce oddać twórcom pełną kontrolę nad ich cyfrowym głosem, właśnie zabezpieczyła finansowanie od amerykańskich funduszy venture capital oraz polskiego S20.
Nowe podejście do syntezy mowy
Większość podmiotów działających obecnie w segmencie sztucznej inteligencji skupia się na tym, aby generowana mowa brzmiała jak najbardziej naturalnie. Często jednak odbywa się to kosztem twórców, których głosy są wykorzystywane komercyjnie bez ich wiedzy, zgody czy odpowiedniego wynagrodzenia. Moody Pines, startup założony przez Monikę Podsiadło, zamierza to zmienić: celem projektu jest stworzenie silnego powiązania między syntetycznym brzmieniem a konkretnym człowiekiem, który zachowuje pełną kontrolę nad swoją cyfrową reprezentacją. Założycielka spółki opiera strategię na swoim wieloletnim doświadczeniu w obszarze voice AI, którym zajmuje się od początku kariery naukowej i zawodowej.
Model rozwijany przez Moody Pines zakłada, że artysta samodzielnie decyduje o warunkach licencji, kontekstach komercyjnych oraz zakresie zastosowań swojego sklonowanego głosu. Sukcesem dla firmy nie jest wyłącznie stworzenie algorytmu, który brzmi jak człowiek, lecz dostarczenie rozwiązania spełniającego konkretne funkcje biznesowe przy pełnym poszanowaniu praw autorskich. Obecnie startup rozwija działalność dwutorowo: z jednej strony buduje zaawansowane korpusy danych głosowych dla laboratoriów rozwijających sztuczną inteligencję, z drugiej natomiast pracuje nad własną infrastrukturą technologiczną i narzędziami, które znajdują się w fazie przedwdrożeniowej.
Dane bezpośrednio od artystów zamiast internetowego scrapingu
Jedną z najważniejszych innowacji w projekcie Moody Pines jest podejście do pozyskiwania danych treningowych. W przeciwieństwie do wielu konkurencyjnych rozwiązań, startup kategorycznie rezygnuje z wykorzystywania publicznie dostępnych nagrań, takich jak internetowe podcasty czy otwarte biblioteki audio, uznając takie praktyki za budzące wątpliwości etyczne. Firma nawiązuje bezpośrednią współpracę z twórcami, w tym z członkami organizacji zrzeszających aktorów, którzy świadomie przekazują swoje próbki głosowe na jasno określonych warunkach.
Takie działanie pozwala na budowanie licencjonowanych zbiorów danych o wysokiej jakości prawnej i merytorycznej, co daje spółce przewagę w dobie rosnących sporów o własność intelektualną. W przyszłości Moody Pines planuje pójść o krok dalej i uruchomić platformę działającą w modelu marketplace. Rozwiązanie to, zapowiadane jako platforma na wzór Airbnb dla głosów, umożliwi artystom samodzielne zarządzanie własnym profilem, określanie stawek licencyjnych oraz akceptowanie bądź odrzucanie spływających ofert komercyjnych.
Dlaczego fundusze inwestują w technologię głosową
Potencjał projektu dostrzegły renomowane fundusze venture capital. Moody Pines pozyskało kapitał od amerykańskich podmiotów SignalFire i Race Capital, a także od polskiego funduszu S20, współtworzonego przez Bartłomieja Golę. Dla S20 ta inwestycja stanowi element strategii wspierania obiecujących projektów technologicznych na bardzo wczesnym etapie rozwoju, czyli pre-seed. Jak zaznacza Bartłomiej Gola, o wsparciu Moody Pines zadecydowały unikalne kompetencje naukowe i techniczne Moniki Podsiadło oraz gigantyczny potencjał całego rynku voice AI, na którym interfejsy głosowe stają się standardem w motoryzacji, mediach czy elektronice użytkowej.
Inwestorzy podkreślają, że rynek syntezy mowy dynamicznie rośnie i obok dotychczasowych liderów, takich jak ElevenLabs, jest na nim miejsce dla wyspecjalizowanych graczy. Założenie technologiczne Moody Pines zakłada generowanie wysokiej jakości, naturalnych i emocjonalnych klonów głosowych przy użyciu relatywnie niewielkiej liczby nagrań treningowych. Chociaż na etapie pre-seed realizacja wszystkich założeń zawsze wiąże się z ryzykiem, unikalne podejście do pozyskiwania legalnych danych stanowi silną kartę przetargową startupu.
Globalne ambicje i warszawskie centrum technologiczne
Projekt od samego początku jest rozwijany z myślą o ekspansji międzynarodowej. Od stycznia 2026 roku spółka zdołała pozyskać już kilkadziesiąt głosów do swojego katalogu i sukcesywnie go powiększa. Obecnie Moody Pines prowadzi działania operacyjne w kluczowych amerykańskich ośrodkach: w Los Angeles oraz Nowym Jorku. Jednocześnie startup nie zapomina o swoich korzeniach i uruchamia projekty w Warszawie, gdzie w najbliższym czasie planuje ulokować swoje główne centrum technologiczne.
Orientacja na rynki globalne była kluczowym czynnikiem dla funduszu S20, który w swoim portfelu posiada 17 spółek, z czego około połowę stanowią projekty zagraniczne lub budowane poza Polską przez rodzimych przedsiębiorców. Przedstawiciele funduszu stoją na stanowisku, że podmioty o międzynarodowym charakterze mają znacznie większe możliwości skalowania, łatwiej pozyskują kolejne rundy finansowania od funduszy z USA czy Europy Zachodniej oraz generują zdecydowanie wyższe zwroty z inwestycji, co jest kluczem do sukcesu w nowoczesnym sektorze venture capital.
Źródło: XYZ