Oficjalny powód? Rząd Donalda Trumpa zasugerował, że w modelu Fable 5 odkryto krytyczną podatność na tzw. jailbreak (obejście fabrycznych zabezpieczeń), co mogło narazić USA na cyberzagrożenia. Jednak śledztwo dziennikarskie, analizy ekspertów oraz kulisy ujawnione przez media jednoznacznie pokazują: tu nigdy nie chodziło o błąd w oprogramowaniu. W rzeczywistości mamy do czynienia z pokazem siły, polityczną wendettą i nową erą państwowego interwencjonizmu w sektor AI.
O co naprawdę chodzi w tym konflikcie? Rozkładamy tę sprawę na czynniki pierwsze.
Czytaj także: Blokada najpotężniejszych modeli AI: Anthropic rozmawia z Białym Domem o przyszłości Fable i Mythos
Oficjalna wersja: „łatwa podatność” pod lupą
Rządowa narracja opiera się na rzekomym zagrożeniu cybernetycznym. Fable 5, model o zaawansowanych zdolnościach autonomicznych i analitycznych, miał według urzędników posiadać lukę bezpieczeństwa. Prezes Amazonu, Andy Jassy, miał osobiście ostrzec administrację Trumpa, że bariery ochronne modelu są wadliwe, a badacze wykazali możliwość ich obejścia. Anthropic w swoim oficjalnym oświadczeniu z 12 czerwca 2026 roku stanowczo odpiera te zarzuty: „Rząd przekazał nam jedynie ustne dowody na potencjalny, wąski i nieuniwersalny jailbreak, polegający w zasadzie na poproszeniu modelu o przeczytanie konkretnego kodu źródłowego i naprawienie w nim błędów. (…) Poziom zdolności tam zaprezentowany jest powszechnie dostępny w innych modelach (w tym GPT-5.5 od OpenAI) i jest codziennie używany przez specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa do ochrony systemów”.
Eksperci ze świata cyberbezpieczeństwa natychmiast stanęli po stronie firmy, nazywając ruch rządu „nieproporcjonalnym i niebezpiecznym”. Znana badaczka ds. bezpieczeństwa IT, Katie Moussouris, po zapoznaniu się z dokumentacją stwierdziła wprost, że rzekome obejście barier było trywialne i w normalnych warunkach nigdy nie powinno uruchomić tak drastycznych procedur eksportowych. Co więcej, próby „naprawienia” tego typu zachowań na siłę mogą osłabić defensywne zdolności modelu, z których korzystają amerykańscy programiści.
Drugie dno: konflikt z Pentagonem i MAGA
Jeśli nie chodzi o kwestie techniczne, to o co? Odpowiedź – być może – kryje się w wydarzeniach z początku 2026 roku. Między Anthropic a administracją Trumpa od miesięcy iskrzyło na tle ideologicznym i biznesowym.
Jak ujawnił raport Benesch Law AI Reporter, Pentagon domagał się od Anthropic prawa do nieograniczonego wykorzystania ich modeli do celów militarnych – w tym w autonomicznych systemach uzbrojenia oraz do masowej inwigilacji wewnętrznej. Anthropic, budujący swoją tożsamość na etycznym i bezpiecznym rozwoju AI, kategorycznie odmówił, powołując się na swoje wewnętrzne bezpieczniki (tzw. guardrails).
W odwecie Biały Dom próbował wpisać Anthropic na czarną listę jako „zagrożenie dla łańcucha dostaw”. Firma złożyła pozew i w marcu 2026 roku uzyskała sądowy nakaz wstrzymujący tę decyzję. Czerwcowy zakaz eksportowy to – według informatorów cytowanych m.in. przez portal Axios – kolejna runda tej samej osobistej wojny. Portal r/technology na Reddicie szeroko komentuje doniesienia Axios o „różnicach osobowościowych” między kierownictwem Anthropic a administracją, które przeważyły nad faktami technicznymi.
Głos zabrali również przedstawiciele rządu, nie kryjąc intencji. Szefowa ds. informacji (CIO) w Departamencie Obrony, Kirsten Davies, napisała na platformie X:
„Niektóre rzeczy są po prostu ważniejsze niż cykle przychodów, clickbaity i wyceny przed IPO. Ameryka pierwsza. Zawsze”.
Cios w podbrzusze
Timing tej decyzji uderza w Anthropic w najbardziej czułym momencie. Firma przygotowuje się do debiutu giełdowego (IPO), którego wycena szacowana jest na ponad 1 bilion dolarów. Dokładnie w tym samym czasie (12 czerwca) na giełdę wszedł gigant SpaceX, stając się z miejsca jedną z najcenniejszych firm w USA. Uderzenie w stabilność produktową Anthropic bezpośrednio przed ich własnym IPO rodzi pytania o próbę rynkowej manipulacji i osłabienia pozycji podmiotu, który „nie chce współpracować” z rządem na warunkach Waszyngtonu.
W obronie Anthropic zjednoczyła się niemal cała branża. Jak podaje magazyn Wired, pracownicy konkurencyjnych firm – w tym OpenAI i Google – złożyli wspólny list poparcia (amicus brief), ostrzegając, że jednostronne zamykanie komercyjnych produktów bez wyroku sądu to niebezpieczny precedens niszczący amerykańskie przywództwo technologiczne.
Trzy kluczowe wnioski z kryzysu wokół Anthropic
- Ryzyko technologiczne: zjawisko Model Lock-In. Firmy, które zbudowały swoje oprogramowanie i usługi wyłącznie w oparciu o API Anthropic, z dnia na dzień straciły dostęp do kluczowych narzędzi, co pokazuje niebezpieczeństwo uzależnienia od jednego dostawcy AI.
- Precedens prawny: rząd USA po raz pierwszy użył przepisów o kontroli eksportu (używanych dotąd do blokowania fizycznych chipów, np. Nvidii) do całkowitego wyłączenia gotowego kodu oprogramowania, omijając tradycyjną ścieżkę sądową.
- Ironia losu (sic): przez ostatnie lata to właśnie laboratoria AI (w tym Anthropic) lobbowały w Waszyngtonie za silną regulacją i ostrzegały, że ich modele są „zbyt potężne”. Rząd Trumpa po prostu wykorzystał te argumenty jako pretekst do przejęcia kontroli.
Czy obserwując powyższe zamieszanie można dojść do wniosku, że era autonomii Doliny Krzemowej dobiega końca? Z jednej strony – owszem. Ale czy administracja Donalda Trumpa nie przyzwyczaiła nas już do takich niestandardowych decyzji? I czy na podstawie tego nieoczekiwanego ruchu warto wyciągać generalne wnioski?
Cóż, raczej niekoniecznie.