Były kanclerz skarbu Wielkiej Brytanii ostrzega przed Bitcoinem

Dodane: 28.12.2021

Damian Jemioło

Udostępnij:

Philip Hammond – były kanclerz skarbu Wielkiej Brytanii ostrzega przed inwestowaniem w Bitcoina i inne kryptowaluty. Według niego kupować się je powinno tylko za środki, których się nie potrzebuje. Innego zdania jest z kolei miliarder Ray Dalio.

Kim jest Philip Hammond?

Philip Hammond to były kanclerz skarbu Wielkiej Brytanii i członek Partii Konserwatywnej. Pełnił tę funkcję przez trzy lata w gabinecie Theresy May. Ukończył także interdyscyplinarne studia obejmujące politologię, filozofię i ekonomię na Uniwersytecie w Oxford.

Obecnie – po karierze politycznej – piastuje stanowisko starszego doradcy w Copper, tj. brytyjskiej firmie zajmującej się rynkiem kryptowalut. Spółka tworzy infrastrukturę dla instytucjonalnej społeczności inwestującej w cyfrowe aktywa. Mimo to Philip Hammond niekoniecznie jest zwolennikiem kryptowalut, a zwłaszcza inwestowania w nie dużych sum.

Były brytyjski polityk przestrzega przed Bitcoinem

Portal Bitcoin.pl opisuje ostatnią wypowiedź Hammonda nt. kryptowalut. Brytyjczyk podkreśla, że branża ta jest bardzo niestabilna, a pomimo istnienia wielu firm, które weszły w branżę, to jego zdaniem większość z nich jedynie zamoczyła palce u stóp”.

Hammond wskazuje, że tę niestabilność trzeba mieć na uwadze, inwestując w kryptowaluty. Samą inwestycję postrzega jako hazard. Twierdzi nawet, że spora część inwestorów postrzega kryptowaluty jak coś bliższe graniu w grę niż poważną inwestycję.

Mimo to nie jest całkowitym przeciwnikiem Bitcoina czy innych kryptowalut. Twierdzi wręcz, że nie interesowanie się tym rynkiem z poziomu państwowego jest nieodpowiedzialne. Według Hammonda Wielka Brytania powinna skoncentrować się na walutach cyfrowych, aby zabezpieczyć swój status finansowy. To dlatego, że Bitcoin i inne kryptowaluty będą coraz bardziej akceptowane na płaszczyźnie makroekonomicznej.

Ray Dalio uważa, że Bitcoin będzie częścią rewolucji ekonomicznej

72-letni miliarder Ray Dalio stał się dużym entuzjastą Bitcoina. Choć jeszcze do niedawna uważał, że lepiej jest trzymać swoje oszczędności w złocie i podchodził bardzo sceptycznie do Bitcoina. Jego zdanie zmieniła jednak pandemia koronawirusa, która wywołała dodruk pieniądza fiducjarnego.

W styczniu 2021 r. podkreślił, że „długowieczność” Bitcoina jest jego olbrzymim osiągnięciem. Teraz wskazuje, że kryptowaluta się „sprawdziła”.

– Sprawdziło się. [Bitcoin – przypis red.] Nie został zhakowany, działał w zadziwiający sposób przez te 11 lat, aby stać się prawdopodobnie najbardziej ekscytującym tematem wśród wielu ludzi. Został on wykorzystany i teraz uzyskał status posiadania wartości przypisanej – mówi Ray Dalio.

Zdaniem Dalio dodruk pieniądza fiducjarnego spowoduje rewolucję w globalnym systemie ekonomicznym, a jej częścią będzie Bitcoin. To ze względu na to, że skutecznie pełni funkcję alternatywnego pieniądza, jak i może być zamiennikiem złota.

Jednak to ów metal szlachetny pozostaje faworytem Dalio. To ze względu na to, że jest „anonimowe” tj. nie można go śledzić, a także z powodu jego historii. Złoto pełni bowiem od tysięcy lat funkcję środka płatniczego, cennego aktywa czy „źródła pieniędzy”. Uważa też, że Bitcoinowi nie uda się nigdy dobić do progu miliona dolarów wartości i że nie przekroczy poziomu złota.

Dalio zainwestuje w tokeny NFT?

Miliarder wypowiedział się też w kwestii tokenów NFT. Choć jak sam przyznał – nie ma obecnie żadnych niewymienialnych tokenów – to jednak uważa, że te mogą ostatecznie stać się „ pewnym rodzajem pieniądza”. Dalio podkreśla jednak, że potrzeba czasu na ich adopcję. Miliarder poważnie rozważa też zainwestowanie w przyszłości w tokeny NFT.

Ray Dalio niekoniecznie jest jednak przychylny innemu dość popularnemu cyfrowemu aktywu – Dogecoinowi. Pomysł Elona Muska o wysłaniu Dogecoinea na Księżyca i uczynienie z niego waluty rezerwowej ziemskiego satelity i Marsa skomentował jako „uroczy”. Dalio uważa, że jest to niemożliwe i zwyczajnie nic z tego nie wyjdzie.