Inżynieria z artystyczną duszą. Studentka WAT buduje robota, który ma zmienić polską edukację – Martyna Jaszczyk

Dodane:

Aleksandra Janik Aleksandra Janik

Inżynieria z artystyczną duszą. Studentka WAT buduje robota, który ma zmienić polską edukację – Martyna Jaszczyk

Udostępnij:

Co wyjdzie z połączenia nauk ścisłych z humanitarnym podejściem do najmłodszych? Może wejść rewolucja w polskich szkołach. Martyna Jaszczyk, studentka Wojskowej Akademii Technicznej, udowadnia, że technologia w szkole nie musi być ani nudna, ani niedostępna.

Stworzony przez nią robot edukacyjny przeszedł już pierwsze, najbardziej rygorystyczne testy. Oceniły go… dzieci. „Warto wprowadzać najmłodszych w świat technologii, ale w mądry i bezpieczny sposób” – przekonuje autorka projektu, która w sektorze EdTech widzi przyszłość kolejnych pokoleń.

Tradycyjna szkoła rzadko nadąża za technologią, dlatego młodzi inżynierowie szukają własnych rozwiązań. Jedną z takich osób jest właśnie Martyna, która przełamuje stereotypy o sztywnym świecie nauk ścisłych.

– Gdybym miała opisać siebie w kilku słowach, powiedziałabym, że jestem połączeniem duszy artystycznej z inżynierską. W wolnym czasie oddaję się muzyce i tańcowi, ale moją drugą, równie wielką pasją jest ciągły rozwój w naukach ścisłych – mówi nam o sobie.

Jak buduje się roboty?

Choć proces powstawania maszyny wymagał zaawansowanej wiedzy inżynierskiej, Martyna demitologizuje cały proces i podkreśla, że próg wejścia do świata robotyki jest dziś niższy, niż mogłoby się wydawać. Najważniejsze są jednak determinacja i gotowość na potknięcia.

– Na pewno na początku trzeba zrobić solidny research i rozeznać się w temacie. Zrozumieć, jak w ogóle buduje się takie maszyny – i nie jest to żadna wiedza tajemna. Studia dały mi bardzo solidne podstawy, ale nowicjuszom na start wystarczy po prostu internet, YouTube i ogólnodostępne materiały – tłumaczy konstruktorka – Następnie projektuje się konstrukcję w programie CAD (ja używam SolidWorks), zamawia części, a później przechodzi do montażu. Gotowe rozwiązanie sprawdza się najpierw na bardzo prostych programach, a dopiero potem pisze się docelowy kod. Oczywiście to proces oparty na metodzie prób i błędów. Ogólnie przy budowaniu robotów polecam uzbroić się w cierpliwość.

Sześcioletnia obserwacja i bezwzględni testerzy

Impulsem do stworzenia robota nie była wyłącznie chęć zaliczenia kolejnego akademickiego projektu. Za konstrukcją stoi sześć lat realnych doświadczeń w pracy z dziećmi – najpierw w roli wychowawcy na półkoloniach, obecnie jako nauczycielki programowania. Z tych obserwacji wyłonił się jasny wniosek: edukacja musi dotrzymać kroku postępującej cyfryzacji.

– Bardzo lubię tę pracę, bo dzięki nim mogę znowu poczuć się jak dziecko. Dodatkowo w ciągu tych 6 lat zauważyłam pewne problemy, z którymi najmłodsi mierzą się na co dzień i uznałam, że warto to zmieniać. Świat idzie do przodu, więc edukacja również powinna dostosowywać się do tego tempa. Warto wprowadzać dzieci w świat technologii, ale w mądry i bezpieczny sposób – podkreśla Martyna.

Konstrukcja, która pierwotnie stanowiła integralną część pracy dyplomowej studentki WAT, szybko opuściła mury uczelnianego laboratorium. Żadna specyfikacja techniczna nie zastąpi jednak weryfikacji rynkowej, a w przypadku projektów dedykowanych szkołom, najtrudniejszymi recenzentami są sami uczniowie. Martyna postanowiła rzucić swojego robota na głęboką wodę.

– Robot powstawał w ramach mojej pracy dyplomowej, a jeden z rozdziałów obejmował właśnie sprawdzenie go w praktyce. Napisałam do mojej dawnej wychowawczyni z klas 1-3 z pytaniem, czy nie chciałaby darmowych warsztatów z robotyki. Dzieciaki były niezwykle aktywne, a na podstawie ankiet ewaluacyjnych mogę śmiało stwierdzić, że projekt bardzo im się podobał! – wspomina nam z uśmiechem autorka.

Na etapie projektowania Martyna polegała głównie na empatii i setkach rozmów z najmłodszymi, jednak kolejnym krokiem w ewolucji maszyny mają być konsultacje z psychologami dziecięcymi.

Szkoła przyszłości stawia na nowoczesne technologie

Projekt Martyny nie przeszedł bez echa w środowisku akademickim i biznesowym. Studentka została wyróżniona podczas prestiżowego starcia technologicznego na 75-lecie WAT. Jej postawa idealnie wpisuje się w słowa Roberta Pławiaka, który opisując wchodzące na rynek pokolenie inżynierów wskazywał, że to ludzie, którzy „nie pytają, czy się da, tylko po prostu budują”. Gdzie zatem nasza dzisiejsza bohaterka widzi swój projekt w perspektywie 5 lat?

– Przede wszystkim mam nadzieję, że za 5 lat zobaczę pokolenie dzieci, które lepiej rozumieją otaczający je świat technologii. A jeśli chodzi o samego robota, to liczę na to, że projekt zyska rozgłos i uda się go rozpromować przynajmniej na rynku ogólnopolskim – deklaruje.

Przed Martyną czas kluczowych decyzji i krystalizowania własnej ścieżki zawodowej. Jednego jest jednak pewna – technologia i edukacja to obszary, z których nie zamierza rezygnować. Wybór sektora EdTech wydaje się naturalną konsekwencją jej dotychczasowej drogi.

– Przyznam szczerze, że jestem aktualnie na etapie szukania swojej dokładnej ścieżki na przyszłość. Bardzo chciałabym jednak połączyć pracę zawodową z dalszym rozwojem właśnie w sektorze EdTech. W końcu dzieci to kolejne pokolenie, które będzie rozwijać to, co my dzisiaj zaledwie rozpoczynamy – podsumowuje Martyna.

Czytaj także: