Czeska platforma wynajmu kamperów wchodzi do Polski. O Campiri rozmawiamy z CEO polskiego oddziału, Katarzyną Jedlińską

Dodane: 12.11.2021

Adam Sawicki

Udostępnij:

Czy przeciętnego Kowalskiego będzie stać na wynajem kampera? Prawdopodobnie tak. Zadba o to czeski startup Campiri, na którego czele w Polsce stoi Polka – Katarzyna Jedlińska. Rozmawiamy z nią o rynku karawaningowym i rozwoju spółki nad Wisłą.

Przy okazji wejścia Campiri do Polski powiedziała Pani: „Nasz model już sprawdziliśmy na czeskim rynku. Teraz przyszedł czas na Polskę”. Zanim zapytam o nasz rynek, zostańmy na chwilę w Czechach. Jakie wyniki Campiri osiąga u naszych sąsiadów?

Jak na swój młody wiek, sporo. Po pół roku działalności uczestniczy w aż 20 procentach transakcji wynajmu kamperów w Czechach, ściśle współpracuje z ponad 60 wypożyczalniami i coraz większą grupą właścicieli indywidualnych.

Kamieniem milowym było podpisanie umowy z towarzystwem ubezpieczeniowym UNIQA. Co pozwala na szybkie i płynne oferowanie ubezpieczenia dla klientów indywidualnych, którzy chcą dzielić się swoim kamperem i wynajmować go.

Co więcej, szacuje się, że wartość rynku wynajmu kamperów w Europie w 2021 rok wynosi 45 mld dolarów…

…a ostrożne szacunki mówią, że do 2025 r. wartość ta skoczy do aż 57 mld dolarów.

A jak to wygląda nad Wisłą?

Polska ma w tym na razie swój skromny udział, ale rosnące zainteresowanie karawaningiem w kraju znacząco przyczyni się do szybkich wzrostów także i u nas. Patrzę na to z optymizmem – ostatnie, kilkudniowe targi karawaningu w Ptak Warsaw Expo pokazały ogromne zainteresowanie Polaków zakupem czy wynajęciem kampera. Przedstawiciele branży zapełnili kilka przepastnych hal, które każdego dnia odwiedzały tysiące osób.

Ten obraz potwierdzają badania, które właśnie przeprowadziliśmy w Polsce: wynika z nich, że aż 66 procent Polaków chciałoby spróbować takiej formy wypoczynku. Najlepszymi ambasadorami tego pomysłu są oczywiście ci, którzy doświadczyli już przygody z kamperem. Niemal 90 proc. z nich poleca ten sposób podróżowania. Wśród zalet wymieniają oni dużą mobilność czy wygodę ze względu na dostępne wyposażenie, a przede wszystkim poczucie wolności i niezależności.

Dlaczego Campiri zdecydowało się wejść akurat do Polski, a nie np. do Niemiec, gdzie społeczeństwo jest bogatsze?

Polska jest w zupełnie innym miejscu niż Niemcy, jeśli chodzi o podróżowanie kamperem i rozwój systemów rezerwacji kamperów. Niemcy to dojrzały rynek. U nas można powiedzieć, że w zasadzie wszystko dopiero się rozwija – zarówno po stronie popytu, jak i podaży. Na tym tle Polska to kraina szans, dynamicznych zmian, podróży naznaczonej wieloletnim, przyszłym wzrostem.

Oczywiście ogromny wpływ na to, że karawaningowy trend w Polsce przyspieszył z całą mocą, miała pandemia. Zakładam zatem, że biorąc pod uwagę ciekawość, otwartość na podróże i turystyczne nastawienie Polaków, ten kierunek stanie się jednym z trwałych elementów polskiego krajobrazu. I właśnie dlatego zdecydowaliśmy się na obecność w Polsce.

Jest tu wiele do zrobienia i wygrania. Dziś rynek jest nieuporządkowany i mocno rozdrobniony przy gwałtownie rosnącym popycie. Sam proces najmu kampera znacząco odbiega od tego, do czego dziś przywykliśmy przy rezerwacji noclegów. Wszystko przebiega archaiczne i offline’owo, jest bardzo czasochłonne i – zwłaszcza dla rozpoczynających swoją przygodę z kamperem – niezrozumiałe.

Odpowiedzią jest standaryzacja oferty i uproszczenie procesu dla obu stron transakcji. Podobnie jak Airbnb skokowo uporządkowało i ułatwiło proces najmu mieszkań czy pokoi w pensjonatach, tak Campiri ma tę misję do wykonania w sferze najmu kamperów.

Pytam o t0, ponieważ posiadanie kampera na wyłączność to wciąż luksus. Jego wynajem również nie należy do najtańszych atrakcji. Zatem jak przekonacie Polaków do wynajmu kamperów?

Sposobów jest kilka.

Po pierwsze kamperem można podróżować nie tylko w szczycie sezonu wakacyjnego, kiedy jest drożej i trudniej o wynajem auta na krótszy czas. Ci, którzy jeszcze nie wiedzą, czy podróż kamperem będzie dla nich odpowiednia, zawsze mogą wypożyczyć auto na dłuższy weekend, a właśnie podróżowanie w tych mniej „gorących” okresach daje taką możliwość.

Po drugie chcemy, aby w naszej ofercie były nie tylko auta premium, ale też nieco starsze, a tym samym tańsze kampery. Profesjonalizacja procesu najmu jest szansą na to, że właściciele indywidualni chętniej będą decydować się na udostępnienie swoich samochodów. W ten sposób istotnie zwiększymy dostępność. A wiadomo, że to nie pozostanie bez wpływu na ceny. Im więcej aut, tym większa szansa na korzystne warunki wynajmu.

Poza tym uproszczenie procesu najmu i ubezpieczenia oraz dotarcia do klienta zmniejszy koszty po stronie lokalnych, małych sieci wynajmujących kampery. To też pozwoli na bardziej przejrzyste, dostępne stawki najmu dla przeciętnego Kowalskiego.

Porównujecie się do AirBnb. Na czym polega podobieństwo?

Dla nas to naturalne, by odwołać się do tej marki, bo mamy wiele wspólnego. Bliska jest nam idea sharing economy. Jesteśmy platformą łączącą właścicieli z wynajmującymi – tam mamy mieszkania, tu kampery i przyczepy.

A skoro o wejściu do Polski mowa, pełni Pani funkcję dyrektor generalnej Campiri na Polskę. Jak nawiązała Pani współpracę ze spółką?

Od kilku lat już jestem menedżersko gotowa na tego typu szanse i wyzwania. Z nowymi technologiami czy z wprowadzaniem marek technologicznych na rynek B2B i B2C miałam do czynienia m.in. jako dyrektor operacyjny w Cenatorium, firmą z rynku automatycznej wyceny nieruchomości. Budowałam liczne i zróżnicowane zespoły w kilku dużych organizacjach. Gdy jeden ze znajomych powiedział mi, że Campiri szuka kogoś do polskiego teamu, byłam gotowa od razu zacząć ten projekt.

Kiedy pierwszy raz rozmawiałam z Lukasem Janouskiem, founderem Campiri, wiedziałam, że moją mocną stroną będą ostatnie menedżerskie doświadczenia i początki mojej kariery, które poświęciłam marketingowi i PR. Miałam w głowie wizję tego, jak widzę rozwój firmy w Polsce, na co chciałabym zwrócić uwagę i co mogę dać od siebie. Lukas szybko mi zaufał. Umówiliśmy się na kolejne spotkanie, w którego trakcie ustaliliśmy szczegóły i tak dołączyłam do zespołu Campiri.

Co należy do Pani obowiązków jako CEO?

Najważniejszym zadaniem jest przygotowanie do pełnego, operacyjnego odpalenia Campiri Polska. Mam już plan rozwoju i budżet na najbliższy rok, zatem najważniejszy drogowskaz jest już gotowy. Odpowiadam za budowę zespołu, ale też za ułożenie wszystkich procesów, doprecyzowanie celów i nawiązanie współpracy z partnerami biznesowymi. Uczestniczę również w rozmowach z inwestorami. W skrócie: mając wsparcie doświadczonych founderów z Czech, stawiam Campiri w Polsce, które ma być trampoliną do rozwoju firmy w regionie.

Jak wygląda Pani dzień pracy?

Wstaję dość wcześnie, żeby zacząć pracę ok. 8:00. Zwykle bardzo angażuję się w zadania, które stoją przede mną. Lubię dobrze poznać branżę, w której działam i specyfikę rynku. Dlatego w moim planie dnia istotną pozycją jest teraz czas na poszerzanie wiedzy i śledzenie wszystkiego, co dotyczy karawaningu. Bezcenną wiedzą dzielą się ze mną też koledzy z Czech.

Poza tym większość czasu wypełniają mi spotkania i rozmowy. Moim zdaniem to bardzo istotne na tym etapie organizacji. Opowiadając o Campiri, zbieram feedback, który na pewno przekłujemy w konkretne działania, ponieważ najciekawsze sugestie omawiam z założycielem Campiri – Lukasem Janouskiem. Pomysłów jest wiele, ale najważniejsze, by nie utonąć w kolejnych nowościach, zapominając o bieżącej pracy. A zatem wszystkie działania koncepcyjne kończą się nadaniem odpowiednich priorytetów i w zależności od wagi nadajemy pomysłom konkretny kształt.

Tak jak wspomniałam, buduję też polski zespół. Mam w głowie bardzo konkretne oczekiwania dotyczące tego, jaki ma on być. Oczywiście jednak najważniejsze jest, żeby nam się dobrze razem funkcjonowało. Aby tak było, muszę znaleźć osoby uzupełniające się kompetencyjnie, ale też o określonym typie charakterologicznym. To dla mnie zawsze jest szalenie istotne, aby lubić ludzi, z którymi się pracuje.

Na koniec pozostawiam sprawy formalne związane z kwestiami prawnymi, poszukiwaniem partnerów czy podwykonawców.

Jakie cele zamierza Pani osiągnąć do końca tego roku?

Właśnie dopinamy kolejne formalności związane z założeniem spółki Campiri Polska. Prowadzimy pierwsze rozmowy z wypożyczalniami, na fali targów i działań marketingowych zgłaszają się już właściciele kamperów.

Równolegle rozpoczynamy kolejne rekrutacje do polskiego zespołu. Szukamy ludzi z pozytywną energią, lubiących innych. Kluczowe obszary to relacje z partnerami i klientami oraz marketing. Temat, w którym poruszamy się, jest bardzo ciekawy i po pierwszych rozmowach widzę, że jest dobrze odbierany. Nie ma osób, które nie uśmiechałyby się w trakcie opowiadania o Campiri.

Do końca roku powinniśmy mieć już podpisanych część umów z wypożyczalniami z całej Polski. Jednak największego przyspieszenia spodziewam się po nowym roku. Zespół będzie w komplecie, a start serwisu w pełnej – konsumenckiej – odsłonie precyzyjne zaplanowany.