Czy w biznesie miejsce pochodzenia ma znaczenie?

Dodane: 16.09.2022

Agata Ruszkowska Agata Ruszkowska

Czy w biznesie miejsce pochodzenia ma znaczenie?

Udostępnij:

Wielu ekspertów od zarządzania, a także naukowców zajmujących się historią biznesu, nadal używa narodowości jako podstawowego kryterium do klasyfikacji firm i do określania ich charakteru – w końcu to, skąd pochodzimy, może mieć wpływ na system wartości, zachowanie i w końcu strategię obraną przez zarząd danej firmy. Czy określenie narodowości faktycznie pomaga w zrozumieniu sposobów zarządzania i celów danego przedsiębiorstwa?

Kiedy naszym przedsiębiorcom wydaje się, że prowadzenie biznesu w Polsce jest wyjątkowo ciężkim kawałkiem chleba, coraz więcej obcokrajowców zakłada u nas swoje firmy. Dowodem na to są dane pochodzące z ZUS – jak czytamy na portalu money.pl, na koniec kwietnia 2021 roku liczba ubezpieczonych cudzoziemców w Polsce wyniosła 780,5 tys. Było to o 110,3 tys. więcej niż w lutym 2020 r. i o 14,5 tys. więcej niż w marcu 2021 r. Przy okazji prześledzenia tych danych można zadać sobie pytanie, czy w takim razie narodowość odgrywa większe znaczenie przy zakładaniu biznesu?

Co jest ważne? Kultura? Historia kraju, w którym urodził się inicjator danego projektu? A może całkowicie nie ma znaczenia fakt, jakiej narodowości jest osoba zakładająca swój biznes?

O to zapytaliśmy dwóch przedsiębiorców, którzy w Polsce od lat prowadzą swój biznes, mimo że sami nie są Polakami. Eksperci zdradzą także, dlaczego zdecydowali się zakładać swoje firmy w kraju nad Wisłą i czy ich zdaniem Polska jest dobrym miejscem do prowadzenia własnego biznesu.

Sanjeev Choudhary, prezes zarządu Medinice SA. Pochodzi z miasta Bikaner, w północno-zachodnich Indiach. W Polsce mieszka od ponad 30 lat.

Czy w biznesie miejsce pochodzenia ma znaczenie?

To wszystko zależy w jakim biznesie, w jakim kraju oraz pełniąc jaką funkcję. Są kraje, które lepiej są rozpoznawalne w danej dziedzinie, ze względu na wieloletnie tradycje, sprofilowany system szkolnictwa, czy wsparcia rządowych instytucji – wtedy biznes prowadzony przez osobę wywodzącą się z tego konkretnego kraju będzie miał swoje przewagi. Przykładowo Izrael jest uznawany za kraj startupów, a Polska wyróżnia się w sektorze IT i gamingu. W mojej działalności, jako założyciel i prezes spółki medtech’ owej Medinice S.A., mam wrażenie, że brak spektakularnych sukcesów w branży na rynku polskim utrudnia nawiązanie kontaktów z partnerami zachodnimi. Natomiast na pewno największy wpływ w tej sytuacji na rozwój spółki ma nabyte przez lata doświadczenie oraz liczne kontakty z ludźmi ze świata biznesu. 

Dlaczego Polska to dobre miejsce na budowanie kariery zawodowej i prowadzenie biznesu, zwłaszcza w tak wymagającej branży jaką jest MedTech?

Mieszkam w Polsce już od wielu lat, studiowałem w Polsce dlatego w moim przypadku problem językowo-kulturowy nie jest tak duży, bo co innego by było gdybym przyjechał jedynie w celach zawodowych, to być może miałbym inne spojrzenie. Po wtóre, zacząłem życie zawodowe kiedy Polska się mocno zmieniała i rozwinęła się w prawie wszystkich dziedzinach biznesu. Dlatego moja obecność w Polsce i rozwijanie się zawodowe w tym kraju jest naturalną rzeczą.

Polska jest krajem, w którym jest dużo ludzi pełnych pasji i oddania swoim zawodom. Widać to szczególnie w dziedzinach innowacyjnych, gdzie zdolni polscy inżynierowie, niemalże co roku przedstawiają lub wprowadzają rozwiązania zauważane przez globalne firmy lub uznane autorytety. Przyjaźnie i znajomości zawiązane w ciągu tylu lat mojego pobytu w Polsce, ugruntowały moje zdanie na temat polskich niezwykle profesjonalnych pracowników. Na rynku jest wielu znakomitych inżynierów, którzy gotowi są z zapałem oddać się zadaniom, takim jak tworzenie urządzeń medycznych, ale niestety odczuwalny jest niedostatek podmiotów z udokumentowanym wieloletnim doświadczeniem w branży kardiologicznych projektów, a to powoduje, że zmuszeni jesteśmy szukać podmiotów do współpracy poza Polską.

Co skłoniło Pana do rozwinięcia biznesu akurat w Polsce?

Jak wspomniałem ukończyłem w Polsce studia – najpierw Politechnikę a potem studia na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Jestem więc z wykształcenia ekonomistą, inżynierem. Po studiach podjąłem pracę etatową w działach finansowo-inwestycyjnych. Od dawna fascynował mnie świat medycyny, o ile farmakologia rządzi się swoimi prawami, o tyle dla mnie jako dla umysłu ścisłego MedTech był zawsze bardzo fascynującym sektorem. W międzyczasie miałem okazję poznać, dwóch rodowitych Polaków, wybitych profesorów medycyny, którym wiedza, doświadczenie i wyobraźnia podpowiadały urządzenia, dzięki którym moglibyśmy polepszać i ratować ludzkie życia. Obydwaj wierzyli w potencjał swoich pomysłów i wypracowanych innowacji i rozwiązań. Dzięki mojemu doświadczeniu nabytemu w innych sektorach oraz mając doświadczonych wizjonerów i oddanych naukowców, wiedziałem, że mogę się podjąć zadania budowania spółki medtechowej właśnie w Polsce. Jednak muszę przyznać, że z uwagi na to, że Medinice rozwija projekty klasy III (klasy najbardziej zaawansowanej technicznie), to wymaga to także międzynarodowej współpracy z doświadczonymi inżynierami, CRO i certyfikowanymi ośrodkami badawczymi. Wg. mnie przydałoby się również polepszyć tzw. otoczenie biznesowe dla sektora medycznego. W Polsce ciągle brakuje zrozumienia dla tego rodzaju biznesu przez np. urzędników skarbowych, którzy mogliby ułatwić drogę dla takich działalności jak nasza.

Jak Pan ocenia dzisiejszą kondycję firmy Medinice na tle konkurencji z Polski i  Europy? Kto jest Waszym głównym konkurentem na obu rynkach?

Kondycja Medinice jest na bardzo dobrym poziomie. Znajdujemy się obecnie w zaawansowanych stadiach z trzema naszymi produktami, a pozostałe też się toczą w swoim rytmie. Ciężko jest mi mówić o konkurencji, ze względu właśnie na nasz model biznesowy. Medinice koncentruje się na rozwijaniu i certyfikacji wyrobów medycznych, a następnie ich licencjonowaniu lub sprzedaży podmiotom globalnym. W ogólnym rozumieniu to właśnie te podmioty są naszą europejską lub światową konkurencją, natomiast w zasadzie my z nimi nie konkurujemy, a jedynie staramy się dostarczyć im produkty. Na rodzimym rynku nie ma firm, które miałyby taki sam model jak my, w dodatku większość polskich firm zajmuje się urządzaniami z klasy I wyrobów medycznych lub co najwyżej II, a my rozwijamy urządzania skategoryzowanego jako klasa III, a to zupełnie inny próg wejścia w biznes niż np. w przypadku telemedycyny. Tez nie jest mi znany inny podmiot na rynku, który miałby tyle patentów i zgłoszeń patentowych w jednej specjalizacji (kardiologii), co Medinice.

Z jakim odbiorem spotyka się obcokrajowiec wśród biznesów prowadzonych w Polsce?

Po tylu latach mieszkania i zatrudnienia w Polsce, osobiście nie czuję jakbym był ,,obcym’’, póki nie popatrzę w lustro. 🙂  Myślę, że nie odczułem jak dotąd żadnego dyskomfortu. Od początku pobytu w Polsce jestem przyzwyczajony, że często, chociażby na spotkaniu biznesowym, byłem jedynym obcokrajowcem. 

Manfred Schatovich, przewodniczący rady nadzorczej Global Hydrogen. Pochodzi z Austrii.

Dlaczego Polska to dobre miejsce na budowanie kariery zawodowej i prowadzenia biznesu, zwłaszcza w tak wymagającej branży OZE?

Aktualną sytuację w Polsce, w zakresie produkcji energii odnawialnej, nie można na ten moment określić jako stabilnej. Przepisy ciągle się zmieniają, a ceny są w ostatnim czasie wyjątkowo niestabilne. Jednak ze względu na duży potencjał w sektorze energii odnawialnej, wiele firm jest gotowych zmierzyć się z suszą w rozwoju tego biznesu w Polsce.

Co skłoniło Pana do rozwinięcia biznesu akurat w Polsce?

Na polskim rynku jest wielu młodych, dobrze wykształconych i zaangażowanych techników oraz przedsiębiorców, co sprawia, że ta lokalizacja jest niezwykle atrakcyjna do rozwoju biznesu.

Jak Pan ocenia dzisiejszą kondycję firmy Medinice na tle konkurencji z Polski i  Europy? Kto jest Waszym głównym konkurentem na obu rynkach?

Global Hydrogen ma przewagę rozwojową dzięki technologii produkcji wodoru z gazu syntezowego. Możemy osiągnąć wiodącą pozycję na rynku dzięki terminowej i zorientowanej na rynek produkcji gazu syntezowego oraz reaktora GH 300. Inni konkurenci nadal stosują tradycyjny reforming parowy z gazu ziemnego, który jest energochłonny, a co za tym idzie po prostu dużo droższy.

Kto jest Waszym głównym konkurentem w Polsce i w Europie?

Obecnie w Europie nie ma konkurenta dla Global Hydrogen z równoważną technologią w produkcji zielonego wodoru. Jesteśmy pionierem w tej dziedzinie i wprowadzimy na europejski rynek unikalne rozwiązanie.

Z jakim odbiorem spotyka się obcokrajowiec wśród biznesów prowadzonych w Polsce?

Bez wahania mogę powiedzieć, że zagraniczni gracze rynkowi są bardzo dobrze obeznani ze światowymi technologiami, a osoby z doświadczeniem w nowych technologiach i pomysłami na ich realizację zawsze będą mile widziane w każdym miejscu na świecie, również w Polsce.

Czy w biznesie miejsce pochodzenia ma znaczenie?

Kultura biznesu pochodząca z Europy i Ameryki jest bardzo wysoko ceniona i jest wiodącą kulturą w Polsce. Przez lata zauważyłem również, że na stałe wpisało się to już w standardy polskiego świata biznesu.