Dzięki AI chiński reżim trwa i trwa mać

Dodane:

Przemysław Zieliński Przemysław Zieliński

Dzięki AI chiński reżim trwa i trwa mać

Udostępnij:

„Xinhua Yudian” to wyspecjalizowany agent AI o nazwie, który ma rozpowszechniać i utrwalać nauki, badania i myśli prezydenta Chin Xi Jinpinga o socjalizmie.

W świecie zachodnim debata wokół generatywnej sztucznej inteligencji (AI) koncentruje się na prawach autorskich, halucynacjach modeli językowych i ryzykach rynkowych. Pekin patrzy jednak na tę technologię przez zupełnie inny pryzmat – kontroli informacyjnej i stabilności władzy.

Jak wynika ze sprawozdań finansowych złożonych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Szanghaju, państwowa spółka medialna Xinhuanet zamierza zainwestować ponad 1,1 miliarda yuanów (około 162,38 miliona dolarów) w rozwój wyspecjalizowanego agenta AI o nazwie „Xinhua Yudian” (co w wolnym tłumaczeniu oznacza „Leksykon Xinhua”). Projekt ten, opisany w depeszach agencji The Economic Times, ma służyć jako „autorytatywne narzędzie do nauki, badania i rozpowszechniania myśli Xi Jinpinga o socjalizmie”.

Cyfrowy weryfikator poprawności i „czysta” baza danych

Zamiast komercyjnego podejścia, znanego z zachodnich chatbotów, „Xinhua Yudian” ma pełnić funkcję strażnika państwowej narracji. Według oficjalnych deklaracji spółki, system ma pomóc użytkownikom w radzeniu sobie z „przeładowaniem informacyjnym” oraz rozwiązać „dylemat zaufania w odróżnianiu prawdy od fałszu”. W praktyce narzędzie to zyska bardzo konkretne, urzędowe zastosowanie. Ma działać jako „politycznie wrażliwy” weryfikator cytatów (citation checker). Przykładowo, urzędnicy państwowi, menedżerowie spółek skarbu państwa czy dziennikarze będą używać AI do upewnienia się, że wszelkie odwołania do przemówień i pism prezydenta Xi Jinpinga w oficjalnych dokumentach są poprawne i zgodne z aktualną linią partii.

Projekt zostanie oparty na tzw. „czystej i klarownej” (pure and clean) bazie danych, w całości kontrolowanej i moderowanej przez agencję Xinhua. Zapewni to, że model nie zostanie „skażony” zewnętrznymi, niezaakceptowanymi przez cenzurę informacjami, co opisuje serwis Modern Diplomacy.

Od aplikacji „Xuexi Qiangguo” do agentów autonomicznych

Inicjatywa ta nie narodziła się w próżni. To kolejny krok w ewolucji cyfrowej propagandy Chin, która od lat próbuje dotrzeć do młodego, technologicznie zaawansowanego pokolenia. Już w 2019 roku Chiny odniosły ogromny sukces frekwencyjny z aplikacją mobilną „Xuexi Qiangguo” („Studiuj, by uczynić Chiny silnymi”). Aplikacja służąca do nauki ideologii partyjnej, dzięki systemom grywalizacji i obowiązkowości dla członków partii, w pewnym momencie wyprzedziła w chińskim App Store gigantów takich jak WeChat czy Douyin (chiński TikTok). Z kolei w marcu 2025 roku premier Li Qiang ogłosił krajowy plan „AI+”, którego celem jest głęboka integracja sztucznej inteligencji z każdą gałęzią gospodarki, edukacji i zarządzania publicznego.

Wprowadzenie „Xinhua Yudian” to przejście od statycznych aplikacji edukacyjnych do dynamicznych, autonomicznych agentów AI kształtujących codzienne środowisko informacyjne obywateli.

Dzięki technologii reżim trwa i trwa mać

Krok ten wywołuje szerokie dyskusje wśród analityków geopolityki i technologii na całym świecie. Eksperci zwracają uwagę na dwojaką naturę chińskiego podejścia do innowacji. W raporcie opublikowanym przez amerykański instytut National Security Data and Policy Institute (NSDPI) badacze wskazują, że dla Komunistycznej Partii Chin (KPCh) rozwój technologii jest nierozerwalnie związany z przetrwaniem reżimu: „KPCh postrzega AI jako strategiczny zasób mający wzmacniać, a nie zakłócać dominację partii. Oprócz tego, że jest to transformacyjne narzędzie przemysłowe, AI jest głęboko osadzona w autorytarnym zarządzaniu jako instrument ideologiczny wykorzystywany do inwigilacji, cenzury i 'zarządzania społecznego’.”

Z kolei analiza opublikowana na łamach Cambridge Journal of Artificial Intelligence zwraca uwagę na rygorystyczne ramy prawne, które Chińska Cyberadministracja (CAC) narzuciła rynkowi technologicznemu. Każdy model generatywny działający w Chinach musi być zgodny z „podstawowymi wartościami socjalistycznymi”: „podczas gdy Pekin próbuje balansować między regulacjami a innowacjami, nakłada rygorystyczne przepisy zapewniające, że wyniki generowane przez AI są zgodne z wartościami socjalistycznymi i omijają tematy, które mogłyby podważyć państwową narrację lub stabilność. Na arenie międzynarodowej ambicje AI Pekinu odzwierciedlają dążenie do redefiniowania globalnych norm etycznych i regulacyjnych na korzyść autorytarnych modeli rządzenia.”

Krzemowy sufit innowacji czy… demokracji?

Teoretycznie, moglibyśmy spytać: czy nakładanie tak ścisłych więzów ideologicznych na algorytmy nie zabije ich innowacyjności? Wszak modele językowe wymagają ogromnych ilości różnorodnych danych, by uczyć się niuansów, kontekstów i kreatywnego rozwiązywania problemów. Zamknięcie sztucznej inteligencji w „sterylnym”, partyjnym laboratorium danych z jednej strony chroni system przed niepożądanymi politycznie błędami (halucynacjami), z drugiej zaś – może znacząco ograniczyć elastyczność i konkurencyjność chińskich rozwiązań w globalnym wyścigu technologicznym. Ale czy w tym wypadku warto takie pytanie zadawać? Czy w kontekście działań chińskiego rządu rzeczywiście chodzi o innowacyjność?

Jedno jest pewne: Chiny stworzyły bezprecedensowy model „suwerenności cyfrowej”, w którym technologia nie służy do odkrywania nowych horyzontów myślowych, ale do precyzyjnego cementowania tych już ustalonych przez władzę.

Czytaj także: