Jak nie tracić zagranicznych startupów? Founderzy z Belgii, Portugalii i Rosji o wadach polskiego ekosystemu

Dodane: 21.10.2021

Hanna Baster

Udostępnij:

Jakie problemy prowadzenia działalności w Polsce dostrzegają zagraniczni przedsiębiorcy? Co należy zmienić, aby ekosystem był korzystniejszy dla zagranicznych (i polskich) startupów?

To już drugi artykuł w ostatnim czasie, w którym poprosiliśmy zagranicznych founderów, którzy brali udział w programie Poland Prize (program PARP; celem jest przyciąganie do Polski zagranicznych startupów), o opinię na temat warunków prowadzenia biznesu w Polsce. Po mocno pozytywnym wydźwięku poprzedniego tekstu, w którym startupowcy z zagranicznym paszportem bardzo chwalili sobie obecność w Polsce, chciałam zajrzeć głębiej i sprawdzić co w naszym systemie nie gra (a więc co można w nim ulepszyć). Posłuchajcie, jakie wady naszego systemu dostrzegają.

Wyzwania prowadzenia biznesu w Polsce – co trzeba naprawić, żeby zatrzymać zagraniczne startupy?

Miguel Quintas (Parcela Ja)

Kraj pochodzenia: Portugalia
Branża: FinTech
Produkt: Odroczone płatności dla sklepów stacjonarnych i internetowych

Miquel Quintas z Parcela Ja chciałby jak najszybciej wrócić na Polski rynek, ale niestety widzi ku temu spore przeszkody: – Siła pandemii wygasa, a więc i zagrożenie ponownym zamknięciem galerii handlowych jest niewielkie – powinien to być dla nas więc moment powrotu na Polski rynek. Jednak regulacje prawne w Polsce sprawiają, że zanim będziemy mogli to zrobić, upłynie trochę czasu, musimy sobie z nimi poradzić. Kolejna przeszkoda dla nas to wysokie koszty zgodności (compliance costs) – dostosowanie firmy do wymogów prawnych narzucanych przez państwo.

Trudnością jest również nawiązywanie współpracy pomiędzy startupem, a liderami branży bankowo-finansowej – nie są oni otwarci na innowacje, w szczególności te pochodzące spoza ich własnej firmy, wymagające działania na zasadzie partnerstwa. Polska jest wspaniałym krajem, z mocną gospodarką, ale wciąż mało otwartym na nowych, innowacyjnych graczy. Administracja publiczna (PARP, program Poland Prize) i młoda generacja wkłada wiele wysiłku, aby zmienić ten paradygmat, ale wciąż jest jeszcze wiele do zrobienia.

Bert Cattoor (Geckomatics)

Kraj pochodzenia: Belgia
Branża: Data/GeoTech
Produkt: Digital Twin miasta

Odpowiedź Miguela uzupełnia Bert Cattor z Geckomatics: – Wiele czasu straciliśmy w Polsce na rozmowy z klientami, którzy nie byli realnie zainteresowani wdrożeniem naszego rozwiązania. Wydaje mi się, że Polska jest wciąż mało otwartym na innowacje krajem. Państwo mogłoby jednak w pewien sposób ośmielić firmy do odważenia się na zakup produktów od startupów. Polska co roku przeznacza duże kwoty na wsparcie startupów, gdyby część tych środków zamiast na wsparcie inkubatorów czy akceleratorów przeznaczyć na zapłacenie spółce za poprowadzenie płatnego pilotażu w którejś z rządowych instytucji, to moim zdaniem byłby to strzał w dziesiątkę. Takie działanie sprawiłoby, że startup mocno zyskałby w oczach potencjalnych klientów prywatnych, a dodatkowo byłaby to korzyść dla samej instytucji rządowej, która zyskuje szansę, na pierwsze wdrożenie innowacyjnego rozwiązania.

Founder Geckomatics wśród istotnych z punktu widzenia jego startupu problemów związanych z prowadzeniem działalności w Polsce wymienia przede wszystkim słabo rozwinięty rynek kapitałowy (investment market): – W Polsce mamy do czynienia nie tylko z niskimi inwestowanymi w startupy kwotami (tickets), ale również z brakiem zrozumienia wśród inwestorów, że przejmowanie zbyt dużej kontroli nad startupem (obejmowanie dużej części udziałów spółki) prowadzi do osłabienia możliwości wzrostu firmy i czyni ją mniej atrakcyjnym dla pozyskania kolejnych rund finansowania. Inwestorzy w Polsce chcą zbyt dużej kontroli nad startupami.

Bert wspomina również o problemie bariery językowej: – Wyłączność języka polskiego w załatwianiu spraw urzędowych: – Bez polskiego ciężko jest załatwić większość spraw. Moim zdaniem to, czy sprawy urzędowe można załatwić w języku angielskim dobrze mówi o tym, jak kraj jest przyjazny dla zagranicznych inwestorów.

TimeFlip (Pavel Cheshev)

Kraj pochodzenia: Rosja
Branża: Software/Mobile Apps
Produkt: Aplikacja wspomagająca zarządzanie czasem

Problem, o którym mówi Pavel Cheshev ze startupu TimeFlip, należy do tych najbardziej podstawowych. Jednak nadzieją jest to, że rozwiązanie problemu, w odróżnieniu od tych, o których mówił founder Parcela Ja, leży w rękach jednego, konkretnego gracza – administracji państwowej. O czym mowa? O uzyskiwaniu zgody na pobyt tymczasowy w Polsce: – Uzyskanie pozwolenia na pobyt (nawet tymczasowy) jest dużym problemem. Mówię to nie tylko z mojego doświadczenia, ale także innych founderów biorących udział w akceleratorze Huge Thing (w ramach programu Poland Prize) – z Kanady, Kazachstanu i Ukrainy. Oni wszyscy nie otrzymali pozwolenia na pobyt. Moje podanie zostało odrzucone z mało zrozumiałych dla mnie powodów, jak napisano “nie ma gwarancji, że startup otrzyma pieniądze w ramach akceleratora”. Oczywiście gwarancji nie ma, ale każdy startup biorący udział w akceleracji staje przed tym samym problemem, to problem, który dotyczy każdego zagranicznego startupu. Trudno rozwijać startup w Polsce, będąc zmuszonym uzyskiwać wizę na każdy przyjazd do kraju. Odwołanie złożyłem na wiosnę 2021 i wciąż czekam na odpowiedź.

Pavel nie tylko przedstawia problem, ale również podaje pomysł na jego rozwiązanie: – Można byłoby utworzyć specjalny rodzaj pozwolenia na pobyt, tylko dla startupów. Takie właśnie rozwiązanie mają np. Finlandia i Estonia. W takiej sytuacji startup nie wpada do kategorii “biznes”, która wymaga od foundera zatrudnienia na pełnym etacie dwóch polskich pracowników w firmie, co często nie jest możliwe finansowo dla spółki, która dopiero co ma rozpocząć działalność.