Jak będzie z monopolem wielkich korporacji? Rząd wprowadzi „test suwerenności technologicznej”

Dodane:

MamStartup logo Mam Startup

Jak będzie z monopolem wielkich korporacji? Rząd wprowadzi „test suwerenności technologicznej”

Udostępnij:

Rząd Donalda Tuska pracuje nad obowiązkowym mechanizmem kontroli zamówień IT publicznego szczebla, który zabezpieczy krajowe systemy przed ryzykiem nagłego odcięcia od usług i utraty kontroli nad danymi.

Nowy „cyfrowy filtr” obejmie projekty o wartości liczonej w milionach złotych, co zyskuje aprobatę rodzimego sektora technologicznego, choć eksperci ostrzegają: diabeł tkwi w technicznych szczegółach.

Cyfrowy filtr na big techy: rząd szykuje test suwerenności technologicznej

Uzależnienie administracji publicznej od zagranicznych dostawców systemów IT to wyzwanie, z którym mierzy się wiele państw na świecie. Polska zamierza podjąć kroki w celu zabezpieczenia swoich interesów cyfrowych. Jak informuje „Rzeczpospolita”, trwają prace nad stworzeniem specjalnego mechanizmu kontroli. Narzędzie to ma weryfikować technologie kupowane przez państwo pod kątem ryzyka odcięcia od usług oraz utraty kontroli nad wrażliwymi danymi. Inicjatywa ta zyskała uznanie wśród przedstawicieli rodzimego sektora technologicznego, choć eksperci zwracają uwagę na detale wykonawcze.

Obecna sytuacja geopolityczna sprawia, że zaawansowane chipy, rozwiązania w chmurze obliczeniowej, modele sztucznej inteligencji, a także systemy cyberbezpieczeństwa i oprogramowanie komputerowe stanowią potężne narzędzie nacisku. Wąska grupa globalnych podmiotów oraz mocarstw, takich jak Stany Zjednoczone czy Chiny, dysponuje możliwością natychmiastowego wyłączenia dostępu do kluczowych technologii. Z tego powodu polskie władze dążą do zbudowania mechanizmów obronnych, które zapobiegną potencjalnemu paraliżowi struktur państwowych.

Obowiązkowy sprawdzian dla publicznych zakupów IT

Zapowiedziany przez premiera Donalda Tuska „test suwerenności technologicznej” ma stać się systemową barierą chroniącą przed cyfrową dominacją globalnych korporacji. Głównym założeniem tego rozwiązania jest poddawanie analizie każdego projektu technologicznego, który jest finansowany lub współfinansowany ze środków publicznych. Kontrola ma na celu nie tylko ocenę ryzyka popadnięcia w zależność od zewnętrznych dostawców, lecz także zagwarantowanie, że państwo zachowa pełną decyzyjność w kwestii własnych zasobów informacyjnych.

Według doniesień dziennika mechanizm ten ma mieć charakter obligatoryjny. Procedura obejmie wszystkie zamówienia technologii dla administracji państwowej (w tym systemów, rejestrów oraz e-usług), których wartość przekracza próg 5 mln zł. Dodatkowo test ma być stosowany w przypadku projektów infrastruktulanych o wartości powyżej 15 mln zł. Wprowadzenie tych kryteriów ma przeciwdziałać monopolizacji dostaw na rzecz jednego podmiotu oraz bezpośrednio przełożyć się na wzmocnienie bezpieczeństwa narodowego.

Rodzima branża popiera zmiany, ale diabeł tkwi w szczegółach

Przedstawiciele polskich firm technologicznych pozytywnie oceniają plany rządu. Bartłomiej Dmitruk z firmy Striga, która rozwija rozwiązania w obszarze sztucznej inteligencji, wskazuje na konieczność uniezależnienia strategicznych systemów od interesów zagranicznych gigantów. Podkreśla on, że dostawcy zamkniętych modeli sztucznej inteligencji posiadają narzędzia umożliwiające natychmiastowe zablokowanie lub całkowite wyłączenie dostępu do swoich usług, co stanowi realne zagrożenie dla ciągłości działania instytucji publicznych.

Kluczowym elementem sukcesu nowej regulacji będzie jednak precyzyjne określenie jej zakresu i kryteriów oceny. Jarosław Sokolnicki z firmy exeAI zajmującej się wdrażaniem systemów AI zaznacza, że w przypadku algorytmów sztucznej inteligencji test musi odpowiadać na konkretne pytania inżynieryjne. Państwo powinno zyskać pewność, do kogo należą wagi modelu, czy system można bez przeszkód i bez zgody dostawcy przenieść do innego środowiska, a także czy zamawiający zachowuje realną kontrolę nad całą architekturą systemu.

Czytaj także: