Paliwo nowej ery: 7 miliardów dolarów na AI
Analiza danych zebranych przez analityków z Dealroom.co w raporcie „Dealroom Global Tech Ecosystem Index„ nie pozostawia złudzeń – kluczem do sukcesu nad Tamizą okazała się bezkompromisowa dominacja w segmencie sztucznej inteligencji (AI). W całym minionym roku londyńskie spółki technologiczne pozyskały od inwestorów venture capital łącznie 17,8 miliarda dolarów, co oznacza wzrost o 45 procent w porównaniu z rokiem poprzednim.
Aż 7 miliardów dolarów z tej puli trafiło bezpośrednio do podmiotów rozwijających AI (dla porównania, w 2024 roku było to 3,9 miliarda dolarów). Paryż – choć silny obecnością takich graczy jak Mistral AI czy nowo powstałe AMI Labs – w sektorze sztucznej inteligencji musiał zadowolić się kwotą 5 miliardów dolarów finansowania, co przy całkowitej kwocie inwestycji dało Londynowi wyraźne zwycięstwo.
Wzrosty te idealnie obrazują szerszy trend rynkowy. Jak zauważa redaktor John Reynolds na łamach Tech.eu, inwestycje w szeroko pojęte rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji generują już obecnie około 30 procent całego kapitału venture capital lokowanego w Europie. Londyn stał się magnitem nie tylko dla kapitału, ale i dla globalnych liderów – to tutaj OpenAI (twórca ChatGPT) buduje swój największy hub badawczy poza San Francisco, a Anthropic ogłosił plany stworzenia biura dla ponad 800 pracowników.
Fabryka jednorożców i głęboka infrastruktura
Liczba „jednorożców”, czyli prywatnych firm technologicznych wycenianych na ponad miliard dolarów, jest powszechnie uznawana za papierek lakmusowy dojrzałości rynku. Londyn legitymuje się obecnie bazą 138 takich spółek – w ich gronie błyszczą m.in. Wayve (autonomiczna jazda), Granola czy szczególnie bliski sercu polskiego czytelnika – ElevenLabs. Co ważne, brytyjski ekosystem rośnie nie tylko w oparciu o modne algorytmy generatywne, ale przede wszystkim dzięki unikalnemu powiązaniu fintechu, nauk biologicznych (life sciences) oraz deep techu.
Warto jednak spojrzeć na ten wyścig z szerszej perspektywy socjologiczno-gospodarczej. Jak w oficjalnym komunikacie podsumowującym raport podkreśla Yoram Wijngaarde, założyciel i CEO platformy Dealroom.co: „to, co szczególnie przykuwa uwagę w najnowszych danych, to nie tylko niezmienna siła wiodących megahubów, takich jak Londyn czy Paryż, ale dynamiczny awans mniejszych, niezwykle efektywnych ekosystemów. Kluczem do ich sukcesu okazuje się bliska kooperacja z wiodącymi instytucjami akademickimi i instytutami badawczymi”.
To właśnie zaplecze naukowe Oxfordu i Cambridge, działających w ścisłej symbiozie z londyńskim City, tworzy trudną do replikowania barierę wejścia dla konkurencji z innych części świata.
Nowa mapa Europy
Choć uwaga mediów skupia się na pojedynku gigantów znad Tamizy i Sekwany, autorzy indeksu zwracają uwagę na zjawisko decentralizacji innowacji. Europa staje się strukturą bardziej rozproszoną i wyspecjalizowaną. W pierwszej setce globalnego rankingu znalazło się aż 45 miast z Europy (wobec 40 z Ameryki Północnej), co dowodzi potężnej bazy technologicznej kontynentu.
Na szczególną uwagę zasługują mniejsze, dynamicznie przyspieszające ekosystemy, które odnalazły swoje niszowe specjalizacje:
-
Monachium: to niemieckie miasto wyrasta na niekwestionowaną stolicę europejskiego deep techu i innowacji przemysłowych. Właśnie tam bije dziś serce europejskiego sektora technologii obronnych (defence tech), reprezentowanego m.in. przez spółki Helsing czy ARX Robotics;
-
Kijów, Ateny, Sofia: Raport wskazuje je jako liderów wzrostu w kategoriach tzw. Density Leaders (miar efektywności innowacyjnej w przeliczeniu na mieszkańca), napędzanych lokalną zwinnością i zapotrzebowaniem na rozwiązania z zakresu cyberbezpieczeństwa oraz odporności infrastruktury.
Komentując te strukturalne przesunięcia kapitałowe, Bobby Jäckle, partner w funduszu VC Visionaries, zauważa w wypowiedzi dla Tech.eu, „od pozycji lidera Londynu w AI i fintechu, po głębokie huby technologiczne, takie jak Monachium, Cambridge czy Lozanna – widzimy narodziny nowej generacji założycieli. Budują oni swoje biznesy z o wiele większą ambicją, determinacją i poczuciem pilności rynkowej niż kiedykolwiek wcześniej”.
Zacięta rywalizacja Londynu i Paryża pokazuje, że kapitał w sektorze technologicznym nie ma narodowości i migruje tam, gdzie znajduje najlepsze warunki regulacyjne, dostęp do talentów oraz infrastrukturę badawczą. Powrót Londynu na pozycję lidera udowadnia, jak ogromne znaczenie dla gospodarek narodowych ma umiejętne przyciąganie projektów związanych z technologiami przełomowymi (frontier technologies).