Miłość i nienawiść w świecie startupów

Udostępnij:
Obchodzone dziś Walentynki to dzień wszystkich zakochanych. Miłość jednak nie musi odnosić się jedynie do drugiej połowy, małżonka, partnera życiowego, a może dotyczyć także pracy. Zobaczcie, co polscy startupowcy kochają, a czego nienawidzą w świecie biznesu.

Ponoć prawdziwe szczęście przychodzi wtedy, gdy kochasz to, co robisz. Z okazji Walentynek poprosiliśmy przedstawicieli polskich startupów o wskazanie tego, co kochają, a czego nienawidzą w świecie biznesu. Swoimi przemyśleniami podzielili się przedstawiciele: Blinkee.city, Planet Plus, Versum, EMBRO, WoshWosh, Cruz Group, Gamekit, Reaktora, Right Hello, PizzaPortal.pl, ProperGate oraz Deko Eko.

Co najbardziej kochasz w świecie startupów?

Marcin Maliszewski (Blinkee.city): Sława. Kto nie chciał nigdy znaleźć się na łamach gazet, czy poczytnego portalu, kto nie chciał być w czymś pionierem (śmiech)? Świadomość, że stworzyliśmy samodzielnie i od podstaw pierwszą sieć skuterów elektrycznych na minuty, daje mi ciągle niesamowitą energię do dalszego wysiłku. Kocham to, że nasza praca wiąże się z tworzeniem zupełnie nowego rynku, który odkrywamy wraz z użytkownikami. Ważne jest także to, że za tym wszystkim stoi sztab niesamowitych ludzi, naszych pracowników i przyjaciół. Zbudowanie dla nich przyjaznego i innowacyjnego miejsca pracy to chyba nasze największe osiągnięcie i duma. Uwielbiam pracę w blinkee.city za ciągłe zmiany i decyzyjny rollercoaster, bo to zapewnia mi adrenalinę, bez której nie wyobrażam sobie życia.

Janek Sikora (Planet Plus): Najbardziej kocham świadomość, że w tym środowisku nikt nie jest dla drugiego wilkiem i nie czeka na porażkę innej osoby. Wręcz przeciwnie – wszyscy nastawieni są niesamowicie pozytywnie do siebie, chętnie pomagają i wierzą, że dzielenie się wiedzą ma wpływ na rozwój tego sektora. Pewność tego, że możesz napisać do każdego – naprawdę każdego – z pytaniem odnośnie pozyskiwania użytkowników, marketingu, czy innych aspektów prowadzenia biznesu i nie minie kilka godzin, kiedy otrzymasz odpowiedź. Życzyłbym sobie, żeby tak było wszędzie. Ewidentnie to jest to, co najbardziej kocham w świecie startupów!

Sebastian Maśka (Versum): Najbardziej kocham to, że w startupie mamy możliwość tworzenia wszystkiego zupełnie od zera, w kierunku, który sami wybieramy. Dotyczy to zarówno produktu, jak i kultury organizacyjnej, czy zespołu. Sami kreujemy swoją rzeczywistość. Następnie obserwujemy, jak rynek odbiera to, co wymyśliliśmy i stworzyliśmy. To jest fascynujące.  

Bartek Bucholc (EMBRO): Najbardziej kocham odwagę ludzi, którzy pomimo trudności decydują się spełniać swoje marzenia. To, że cały czas są w stanie iść do przodu. Kocham to, że często ryzykują bezpieczne zatrudnienie na rzecz niezależności. Oczywiście niektóre startupy kończą się porażkami mniejszymi lub większymi, ale ta gotowość do podejmowania następnych prób jest bezcenna.

Martyna Zastawna (WoshWosh): Możliwości, otwartość, a przede wszystkim społeczność skupioną wokół środowiska startupowego. W świecie młodych biznesów, jeśli chcesz i masz wystarczająco motywacji i odwagi, możesz być kim chcesz. Nawet czyścicielem obuwia (śmiech).

Alexander Psztur (Cruz Group): Kocham odwagę w kontekście rynkowego eksperymentowania, skłonności do podejmowania ryzyka i testowania nowych rozwiązań, które mają kwestionować i ulepszać status quo. Doceniam sprawność, kiedy nowe bądź ulepszone produkty są sprawnie komercjalizowane i faktycznie dostępne dla konsumentów na wyciągnięcie ręki. W świecie startupów decyzje podejmowane są szybko, instynktownie, a nowe produkty są często wypadkową pasji któregoś z założycieli i pomysłodawców. Taki biznesowy romantyzm.

Damian Sikora (Gamekit): Kombinacja dynamiki, kreatywności i skali działań. W tym świecie nie ma ograniczeń, jeżeli masz dobry pomysł, potrafisz go zweryfikować i pokazać wartość dodaną – sky is the limit.

Borys Musielak (Reaktor): Energię, nieprzewidywalność, tempo pracy... wszystko to, czego brakuje w „poważnym” świecie korporacji. Kocham też ludzi. Startupy przyciągają najciekawsze charaktery, pozytywnych wariatów, nieustannie zmotywowanych do zmieniania świata. To najlepsze miejsce do pracy, jeśli nienawidzimy nudy.

Piotr Zaniewicz (Right Hello): Pozytywną energię działania. Wszyscy ludzie tutaj chcą tworzyć rzeczy i często idea, która za tymi rzeczami stoi, jest ważniejsza niż excel.

Lech Kaniuk (seryjny przedsiębiorca, założyciel m.in. PizzaPortal.pl, inwestor w iTaxi i Sunroof): Jest wiele rzeczy, które lubię w świecie startupów. Podoba mi się duża niewiadoma pomieszana z dużym entuzjazmem i wizjami robienia czegoś dużego. Kocham ten etap, kiedy można próbować wielu nowych rzeczy.

Anna Walkowska (ProperGate): W świecie startupów najbardziej kocham budowanie od samego początku czegoś własnego. ProperGate jest wyrazem naszej wspólnej miłości, mojej i pozostałych współwłaścicieli do budownictwa i nieruchomości, do contechu i proptechu.

Agata Frankiewicz (Deko Eko): Kocham ambitne cele, ciągłą zmienność i rozwój, szybkość działania, szeroki network oraz dużą dynamikę działania.

Czego najmocniej nienawidzisz w świecie startupów?

Marcin Maliszewski (Blinkee.city): Trudno mówić tu o nienawiści, bo praca w środowisku startupowym sprawia mi przede wszystkim wiele satysfakcji, ale jeśli miałbym wskazać jedną rzecz to chętnie usunąłbym brak czasu. Innowacyjny biznes to ciągłe zmiany, podejmowanie ryzyka oraz wiele spotkań i dyskusji, a wszystko to odbywa się kosztem czasu wolnego. Na szczęście elektromobilność to nie tylko praca, ale także moja pasja, którą dzielę z najbliższymi, dlatego wciąż mamy ochotę działać, mimo pewnych trudności.

Janek Sikora (Planet Plus): Nienawiść… mocne słowo (śmiech). Najbardziej przeszkadza mi, że samo określenie startup jest nadużywane do granic możliwości wszędzie i w każdym aspekcie oraz praktycznie na każdym kroku. W wyniku tego słowo startup stało się określeniem na model życia i sposób na codzienność, a odeszło od swoich pierwotnych założeń, którym przyświecało tworzenie nowych, ciekawych rozwiązań, które mają wpływ na człowieka i w różnych aspektach mu pomagają. Jeśli mógłbym coś zmienić to na pewno chciałbym zmienić narrację i PR, który towarzyszy temu słowu.

Sebastian Maśka (Versum): W świecie startupów nie podoba mi się dysproporcja informacyjna pomiędzy wieloma historiami sukcesów, a niewielką ilością informacji o trudnościach, jakie towarzyszą budowie dobrze prosperującej firmy. Każdy doświadczony założyciel firmy wie, że tworzenie startupu to długa, bardzo wymagająca droga pełna błędów i przeszkód, z którymi trzeba sobie poradzić. Zdecydowanie nie jest to droga usłana różami, a o tym niewiele się mówi.

Bartek Bucholc (EMBRO): Może nie nienawidzę, ale często nie rozumiem mało relacyjnego podejścia do biznesu, czy do zawierania transakcji. Osobiście uważam, że w biznesie jednym z największych kapitałów są relacje i warto przeprowadzać transakcje długofalowe. Podejście na zasadzie: „zaróbmy jak najwięcej tu i teraz” często bardzo gubi przedsiębiorców. Oczywiście kapitał w firmie jest jak układ krwionośny dla człowieka, ale prowadzenie agresywnych negocjacji jest moim zdaniem krótkowzroczne.

Martyna Zastawna (WoshWosh): Nienawiść to bardzo mocne słowo. Staram się  wykluczyć je z mojego słownika. Napiszę zatem, czego nie lubię. Nie lubię strachu, tego, że młodzi przedsiębiorcy boją się opowiadać o swoich pomysłach, ponieważ obawiają się zawiści albo kradzieży idei. Niepotrzebnie.

Alexander Psztur (Cruz Group): Trudne pytanie, ale skłaniam się ku odpowiedzi na temat kwestii własności intelektualnej i terminowych płatności. W przypadku kopiowania bądź korzystania ze sprawdzonych pomysłów, drażni mnie częsty widok braku zwyczajnej, ludzkiej uczciwości i etyki. Jeśli zaś chodzi o terminową spłatę zobowiązań to pozostawię to bez komentarza (śmiech).

Damian Sikora (Gamekit): Nie ma takich rzeczy. Wszystko zależy od podejścia – wystarczy nie tracić energii na to, na co nie ma się wpływu i wpływać na to, na co warto. Sprawdza się nie tylko w świecie startupów (śmiech).

Borys Musielak (Reaktor): Ciągłego stresu. Stres nie jest fajny. Nigdzie nie nabawiłem się tylu siwych włosów, jak we własnej firmie i niestety nie ma na to żadnej rady, co jest wkurzające. W tym świecie denerwują mnie również ludzie, którzy nie rozumieją filozofii pay it forward, którzy chcą tylko brać, a po osiągnięciu sukcesu, często dzięki pomocy innych, nie mają potrzeby podzielenia się swoją wiedzą i kontaktami z młodymi. Takie sukcesy są bezwartościowe, bo nic nie dają społeczności, nikt się dzięki nim niczego nie nauczy.

Piotr Zaniewicz (Right hello): Pozerstwa i napompowanego PRu. Na zewnątrz jest bardzo mało autentyczności, a bardzo dużo „pompowania swojej zajebistości”. Ma to na pewno przełożenie na biznes, ale często powoduje niepotrzebną sztuczność. Takie inicjatywy jak np. fuckup night są dlatego bardzo miłą odmianą w tym świecie.

Lech Kaniuk (seryjny przedsiębiorcą, założyciel m.in. PizzaPortal.pl, inwestor w iTaxi i Sunroof): Inwestorów, którzy inwestują mało we wczesnej fazie, nie dodają wartości, a każą dużo administrować z powodu lewaru z publicznych pieniędzy.

Anna Walkowska (ProperGate): Gdy pracuje się z tak wspaniałymi ludźmi, a praca nad produktem i jej efekty dają tyle satysfakcji, to nie ma miejsca na nienawiść. Cała energia kierowana jest na podnoszenie poprzeczki i chęć bycia wyżej i dalej.

Agata Frankiewicz (Deko Eko): Nienawidzę niepewności i braku stabilności na wczesnym etapie rozwoju, pracy 24h na dobę, trudności w pozyskiwaniu dobrego zespołu przy ograniczonych zasobach oraz ciągłej konieczności chodzenia na kompromisy i na skróty.