Rodzime spółki wciąż zbyt rzadko tworzą technologie i modele biznesowe mające przełomowy charakter – Tomasz Rudolf (The Heart)

Udostępnij:
– Jeśli chcemy budować silne międzynarodowe biznesy, musimy wyjść poza nasze podwórko, pracować z najbardziej wymagającymi klientami, znać globalną konkurencję, rozwijać wyróżniające technologie i modele biznesowe, które trudno skopiować – mówi Tomasz Rudolf, CEO The Heart.

Tomasz Rudolf to przedstawiciel polskiej branży fintech. Jest współzałożycielem i szefem warszawskiego The Heart. Jest ekspertem w obszarze innowacji modeli biznesowych i zwiększaniu przychodów firm. Ma ponad 17 lat doświadczenia w konsultingu strategicznym w Polsce, USA, Niemczech, Włoszech, Arabii Saudyjskiej i Indiach. Miesięcznik BRIEF uznał go za jedną z najbardziej kreatywnych osób w polskim biznesie. Postanowiliśmy zapytać go o to, jak ocenia polski ekosystem startupowy.

Jak ocenia Pan kondycję polskiego ekosystemu startupowego?

Cieszą ostatnie sukcesy polskich spółek, rozwój funduszy VC i akceleratorów. Na pewno zrobiliśmy w ostatnich latach duży krok do przodu. Kondycja jest lepsza, technologiczne biznesy są zdrowsze i stopniowo coraz mniej zależne od publicznych grantów. Nasz rynek startupowy jest jednak wciąż dość płytki – w wielu obszarach mamy w Polsce wielokrotnie mniej przedsięwzięć niż w Niemczech lub Wielkiej Brytanii. Te, które mamy, często są niezbyt unikalne i słabo dofinansowane, przez co trudno im walczyć o światowe rynki.

Jakie są najsłabsze i najsilniejsze punkty polskiego ekosystemu startupowego?

Pewne elementy są oczywiste, wysokie kompetencje naszych informatyków i projektantów to nasz ogromny zasób. Niestety ze względu na silną obecność międzynarodowych korporacji w Polsce, spora część tego kapitału ludzkiego rozwija technologie wewnątrz globalnych struktur i centrów usług, nie budując własnych projektów. Korporacje, z którymi pracujemy w The Heart często dostrzegają te zasoby i wykorzystują je do rozwoju innowacji, w Warsaw Spire mamy wiele regionalnych centrów R&D. Wyzwaniem jest to, że niektóre międzynarodowe firmy są jeszcze zamknięte na współpracę z lokalnym ekosystemem, nie przejmują tu startupów, mają problemy z lokalnym podejmowaniem decyzji co do inwestycji, pilotów lub partnerstw. De facto jeśli chcemy zrobić coś z międzynarodowymi firmami, łatwiej będzie czasem rozmawiać z centralą niż zrobić coś tutaj. Polskie duże firmy działają zbyt lokalnie, by wspierać nasze startupy w międzynarodowej ekspansji. Innym problemem jest to, że rodzime spółki wciąż zbyt rzadko tworzą technologie i modele biznesowe mające przełomowy charakter. Zbyt wiele projektów było dotąd lokalnymi kopiami międzynarodowych koncepcji. Ambicji nam nie brakuje, musimy jednak nauczyć się przekuwać nasz know-how na konkretne produkty oraz nadawać nowym biznesom skalę.

Czego możemy się nauczyć od zagranicznych społeczności startupowych?

Jeśli chcemy budować silne międzynarodowe biznesy, musimy wyjść poza nasze podwórko, pracować z najbardziej wymagającymi klientami, znać globalną konkurencję, rozwijać wyróżniające technologie i modele biznesowe, które trudno skopiować. Dla mnie główną lekcją jest wykorzystanie potencjału jaki dają międzynarodowe zespoły, klienci, inwestorzy i partnerzy. Berlin, Londyn czy San Francisco budują swój sukces na różnorodności, dzięki czemu przedsiębiorcy patrzą szerzej, mają dostęp do klientów i inwestorów z różnych stron świata. Z mojej perspektywy kluczowe wydaje się budowanie połączeń między ekosystemami i kluczowymi graczami, to zapewni większą wymianę talentów, ko-inwestycje i pomoże w ekspansji naszych spółek.

Jak Pana zdaniem na przestrzeni 5-10 lat zmieni się polski ekosystem startupowy?

Nasze młode gwiazdy dojrzeją, będziemy mieć więcej „exitów”, dzięki czemu pieniądze zaczną wracać do ekosystemu wraz z doświadczonymi inwestorami, którzy mogą pociągnąć za sobą kolejne projekty. Jeśli wykorzystamy szansę stania się regionalnym hubem, będzie tu więcej projektów budowanych przez międzynarodowe zespoły, więcej Polaków będzie też współtworzyło spółki pracując zdalnie w firmach, których centrale będą gdzie indziej. Wierzę, że coraz więcej będzie też małych spółek powstających wokół dużych graczy i skalujących się z nimi.

Jak The Heart wspiera polski ekosystem startupowy?

Nasza rola w ekosystemie jest szczególna, bo jako korporacyjne centrum innowacji przede wszystkim skupiamy się na potrzebach dużych firm. Od lat poszukujemy technologii, dzięki którym korporacje mogą się dynamiczniej rozwijać, pozyskiwać nowe rynki i klientów. Cyklicznie organizujemy wydarzenia – Corporate Demo Days, podczas których najciekawsze rozwiązania technologiczne danej branży prezentowane są partnerom korporacyjnym. Zrobiliśmy dużo, żeby otworzyć dziesiątki korporacji na innowacje z zewnątrz, dopracować strategie i udrożnić procesy wdrażania nowych rozwiązań.

Od końca zeszłego roku za sprawą nowej jednostki The Heart Ventures, nasza rola w rozwoju startupów w Polsce jest bardziej bezpośrednia. Razem z korporacjami budujemy od zera nowe spółki, których naszym zdaniem brakuje na rynku. W obecnej chwili pracujemy już nad 11 spółkami, w kolejnych latach chcemy zbudować z korporacjami portfel ok. 100 firm. Wierzymy, że Polska jest świetnym miejscem do budowy dostawców i partnerów dużych firm. Tę szansę staramy się wykorzystać.

Przeczytaj poprzednie artykuły z cyklu:

Najsłabszym punktem polskiego ekosystemu jest jego płytkość – Krzysztof Dębowski (KnowledgeHub)

Uzależniamy się od inwestycji z UE, dokonywanych przez mało kompetentne VC – Artur Kurasiński (Aula Polska)

W ciągu 5-10 lat każde większe miasto będzie miało swojego unikorna – Borys Musielak (Reaktor)