Chociaż kierujący pojazdem twierdził, że w momencie zdarzenia aktywny był system Autopilot, przedstawiciele Tesli kategorycznie zaprzeczają tej wersji wydarzeń. Sam system został wycofany w styczniu, po wyroku w Kalifornii, uznającym ją za wprowadzającą w błąd.
Producent powołuje się na szczegółowe dane telemetryczne, które wskazują na całkowite przejęcie kontroli nad autem przez człowieka. Sprawa błyskawicznie przyciągnęła uwagę federalnych regulatorów i postawiła markę w obliczu kolejnego kryzysu wizerunkowego.
Tragedia w strefie mieszkalnej
Do zdarzenia doszło w piątkowy wieczór w teksańskiej miejscowości Katy. Samochód marki Tesla, prowadzony przez 44-letniego mężczyznę, poruszał się po osiedlu domów jednorodzinnych. Z niewyjaśnionych początkowo przyczyn kierowca nie wykonał manewru skrętu w prawo, zjechał z jezdni i z dużą prędkością staranował ścianę ceglanego budynku. Auto przebiło się do wnętrza salonu, w którym przebywała 76-letnia kobieta. Poszkodowana została przetransportowana do szpitala śmigłowcem ratunkowym, jednak jej życia nie udało się uratować. Sam kierowca odniósł obrażenia, które nie zagrażają jego życiu. Policja potwierdziła, że mężczyzna był trzeźwy i współpracuje ze służbami. Biuro szeryfa przekaże sprawę lokalnemu prokuratorowi okręgowemu w celu ustalenia, czy kierowcy zostaną postawione zarzuty karne.
Kierowca wini technologię, Tesla odpowiada faktami
Podczas przesłuchania przez śledczych z biura szeryfa hrabstwa Harris, kierujący pojazdem oświadczył, że w trakcie wypadku korzystał z systemu automatycznego wspomagania jazdy. Na te doniesienia natychmiast zareagował dyrektor ds. oprogramowania Autopilota w firmie Tesla, Ashok Elluswamy, decydując się na rzadko spotykaną, publiczną obronę technologii firmy. Przedstawiciel koncernu ujawnił dane zarejestrowane przez systemy pokładowe pojazdu. Wynika z nich, że kierowca wcisnął pedał przyspieszenia do poziomu 100 procent, co doprowadziło do rozpędzenia auta do prędkości 73 mil na godzinę w strefie mieszkalnej. Wersję tę poparł Elon Musk, podkreślając, że oprogramowanie jest zaprogramowane do wolnej jazdy w dzielnicach rezydencjalnych, a osiągnięcie tak dużej prędkości bez manualnego nadpisania działań systemu przez człowieka jest technicznie niemożliwe.
Kolejne śledztwo federalne i reakcja rynkowa
Niezależnie od zapewnień producenta, sprawą zajęli się amerykańscy regulatorzy federalni, którzy wszczęli oficjalne dochodzenie mające na celu dokładne zbadanie roli technologii wspomagania jazdy w tym konkretnym zdarzeniu. To kolejne takie dochodzenie. Według danych opublikowanych w serwisie TechCrunch, agencja NHTSA wszczęła już 40 takich dochodzeń.
Nowe dochodzenie generuje dodatkowe ryzyko prawne i wizerunkowe dla biznesu autonomicznych pojazdów Tesli. Analitycy wskazują, że powtarzające się incentywy i kontrole nadzoru mogą wywierać długofalową presję na wiarygodność systemów Autopilot oraz Full Self Driving.