Transfer technologii i pomysłów z medycznych instytucji naukowych do biznesu – jak go przyspieszyć?

Dodane: 13.01.2022

Hanna Baster

Udostępnij:

Co zrobić, aby nowe leki czy sprzęt medyczny szybciej trafiały z ośrodków badawczych do pacjentów? Jak zwiększyć liczbę komercyjnych wdrożeń tych rozwiązań? Zaskakująco ważną rolę pełni zagraniczne doświadczenie naukowców, które przekłada się m.in. na to, jak chętnie zakładają oni spin-offy i jak duże szanse mają ich uczelnie na komercjalizację efektów badań.

W natłoku pożarów w służbie zdrowia trudno znaleźć miejsce w mainstreamie mediowym dla wyjścia poza temat tego, czy będzie, czy nie będzie komu wkrótce zająć się nami w szpitalach (co jest oczywiście arcyważnym problemem). Jednak żebyśmy mogli otrzymywać najwyższy poziom opieki, potrzebujemy rozwoju w medycynie: nowych leków, nowych terapii. Jak sprawić, żeby rozwiązania rozwijane na uczelniach szybciej trafiały do pacjentów?

Uczestnicy dyskusji Umiędzynarodowienie nauk medycznych szansą na rozwój i podniesienie kompetencji polskiej kadry medycznej, przeprowadzonej kilka tygodni temu przez Dziennik Gazetę Prawną, skupili się właśnie na tym, rzadko pojawiającym się w mediach temacie. Wyciągnęliśmy z tej rozmowy kluczowe wnioski, zapraszamy do lektury. Dodajmy jeszcze, że w rozmowie uczestniczył rektor Politechniki Śląskiej, przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (prof. Arkadiusz Mężyk), dyrektor Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN (prof. Aleksandra Dobrzyń), zastępca dyrektora wydziału Nauki i Finansowania Projektów w Agencji Badań Medycznych (dr hab. Dorota Makarewicz), prezes Fundacji Kościuszkowskiej (Marek Skulimowski) oraz Grażyna Żebrowska, dyrektor Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej.

Naukowiec założy startup, gdy wyjdzie z pudełka

Doświadczenie pracy w zagranicznym ośrodku jest nie do przecenienia. Nie tylko ze względu na twardą wiedzę, zdobytą w ośrodkach badawczych światowej rangi, ale również z wyjścia „poza pudełko” bycia tradycyjnie pojmowanym naukowcem. Tę zależność dobrze rozumie prof. Aleksandra Dobrzyń, dyrektor Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN: – Na podoktorskie staże wysyłamy za granicę, ponieważ tak naprawdę dopiero tam naukowcy uczą się, jak nauka powinna być organizowana. Wracają do nas, do Instytutu, i mają zupełnie inaczej „sformatowaną” głowę w myśleniu o nauce. Będąc naukowcem, my powinniśmy sobie cały czas zadawać pytania, mieć tę ciągłą ciekawość zrozumienia czegoś, co jest zupełnie niezrozumiałe – jest to jedyny sposób myślenia o badaniach naukowych, który doprowadza do innowacyjnych odkryć. I tego właśnie najlepiej uczy się za granicą, w ośrodkach naukowych w Stanach Zjednoczonych, na uznanych europejskich uczelniach.

Uruchomienie w głowie myślenia „out of the box” daje jeszcze jedną ważną korzyść – otwiera naukowców na nowe spojrzenie na swoją profesję. Jak mówili uczestnicy spotkania, uświadamiają sobie, że nie muszą zostać na uczelni, że mogą wziąć sprawy we własne ręce i założyć spin-off. A to już bezpośredni transfer wiedzy z nauki do biznesu.

Istotną rolę startupów i współpracy naukowców z koncernami w zwiększania transferu wiedzy pomiędzy światem naukowym a biznesu dostrzega również przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, prof. Andrzej Mężyk. – Kadra ma wspierać nie tylko rozwój nauki, ale również innowacyjny przemysł, bo jeżeli chcemy transferować wiedzę, która powstaje w ośrodkach naukowych, to musimy mieć również gdzie tę wiedzę transferować. Dlatego te osoby o wysokich kompetencjach są potrzebne nie tylko w ośrodkach naukowych, ale również w tych jednostkach, w których te technologie będą wykorzystywane – powiedział podczas wydarzenia.

Zagraniczne doświadczenie otwiera sezam

Zagraniczne staże naukowców to jeszcze jedna korzyść, mówili uczestnicy Spotkania. Naukowcy wracają z takich pobytów często z międzynarodowymi publikacjami, a na tej podstawie mogą już aplikować o granty w instytucjach polskich i agencjach europejskich. To z kolei przekłada się nie tylko na większe pieniądze na badania, ale również zwielokrotnia szanse badacza na zostanie dostrzeżonym przez międzynarodowe korporacje farmaceutyczne – szanse, że opracowane przez niego rozwiązanie trafi na rynek i pomoże pacjentom.

To nie drenaż mózgów!

Czy jednak nie należy bać się tego, że wysyłając naszych naukowców za granicę, fundujemy sobie własnymi rękami drenaż mózgów? Tej obiegowej opinii zdecydowanie zaprzecza Marek Skulimowski, prezes Fundacji Kościuszkowskiej: – Jeszcze kilka lat temu słyszałem zarzut, po co zapraszamy polskich naukowców do Stanów Zjednoczonych, że przecież nie wrócą. Ale możemy jasno pokazać, że jest on bezpodstawny – wszyscy uczestnicy takich projektów wracają do Polski.

Za drenaż mózgów nie można zdaniem profesora Arkadiusz Mężyka uznać również zapoznawania naukowców z możliwościami wejścia w świat biznesu: – Nie powinniśmy obawiać się tego, że ktoś wyskoczy „poza pudełko”, że wejdzie do strefy biznesu. To tylko będzie podnosiło kompetencje w otoczeniu społeczno-gospodarczym. Ale przede wszystkim udział naszych naukowców w zagranicznych stażach, to potencjał dla zwiększenia rozpoznawalności na świecie naszych uczelni. Potencjał w tym momencie słabo wykorzystywany.

Kardio-Med Silesia

O znaczeniu międzynarodowego doświadczenia dla transferu wiedzy do biznesu powiedzieliśmy już dużo, ale przecież i w Polsce mamy narzędzia, które pomagają w tym zadaniu. Myślę tu przede wszystkim o wszelkiego typu platformach/parkach technologicznych – miejscach, w których naukowcy z branży medycznej myślący o założeniu startupu mogą otrzymać wsparcie. Tego typu miejsca pozwalają badaczom ogarnąć biznesowy, często obcy dla nich wymiar, wdrażania swoich rozwiązań na rynek. Drobne rzeczy takie jak np. obsługa księgowo-prawna czy pomoc w pozyskaniu środków na badania i rozwój, pomagają w podjęciu trudnej decyzji o skoku na głęboką wodę – założeniu przez naukowca własnego biznesu.

Jednym z takich miejsc jest z pewnością Kardio-Med Silesia (Śląski Park Technologii Medycznych), w którym działa m.in. startup Healthly. O innych tego typu inicjatywach pisaliśmy w naszym tekście W których parkach technologicznych najlepiej rozwijać startup medtech/healthtech?

Siła mentoringu

Komercjalizację wysiłków naukowców pomagają również odkryć projekty mentorskie. Dzięki nim naukowcy poznają możliwości łączenia pracy naukowej z komercjalizacją wyników swoich badań. Jednym z nich jest np. Program Smart Poland, prowadzony przez Instytut Nenckiego Smart Poland. Profesor Aleksandra Dobrzyń: – Współpracujemy ze Stanford University w ramach stworzonego przez nas programu Smart Poland. Razem stworzyliśmy inkubator, w którym wspieramy projekty mające największe szanse na przeniesienie ich wyników do kliniki. Wspólnie ze Stanford University dostarczamy naszym naukowcom wsparcie mentorów z zakresu medycyny i biznesu, którzy pracują z naszymi naukowcami od samego początku po to, żeby osiągnięte przez nich wyniki mogły zostać wykorzystane do legislacji nowych leków i urządzeń medycznych. To wbrew pozorom nie jest takie oczywiste, bo nikt nas naukowców nie uczy tego, jakie wyniki i jakie kontrole są potrzebne, żeby przekonać agencję do wydania pozytywnej oceny.

Badania kliniczne – transfer rozwiązań z nauki do biznesu z przystankiem w szpitalu

Jest jeszcze jedna ważna, dużo mniej rozpowszechniona ścieżka komercjalizacji odkryć naukowych. Ta ścieżka to niekomercyjne badania kliniczne. Jak podczas spotkania Dziennika Gazety Prawnej mówiła dr hab. Dorota Makarewicz (zastępca dyrektora wydziału Nauki i Finansowania Projektów w Agencji Badań Medycznych), to ścieżka dużo słabiej wykorzystywana w Polsce w porównaniu z krajami Europy Zachodniej:

– Agencja Badań Medycznych jest bardzo zadowolona, że NAWA wraz z Ministerstwem Zdrowia uruchomiły ten program. Jeszcze niedawno tylko dwa procent wszystkich badań prowadzonych w Polsce stanowiły badania kliniczne, podczas gdy w Europie to był poziom 30-40%, przepaść była ogromna. W tym momencie sytuacja powoli się poprawia, również dzięki kształceniu za granicą lekarzy w zakresie właśnie badań klinicznych. Ta wiedza jest naprawdę niezbędna.

Skąd tak mała liczba badań klinicznych w Polsce? Zdaniem Radosława Sierpińskiego, PO prezesa Agencji Badań Medycznych, badanie te są bardzo kosztowne, stąd w wielu przypadkach (szczególnie leków dla chorób rzadkich) firmom farmaceutycznym po prostu nie opłaca się ich prowadzić: „Wynalezienie nowego leku kosztuje mniej więcej dwa miliardy dolarów. Taka inwestycja musi się opłacać i zwrócić się w cenie leku. Jeśli jednak mamy np. chorobę spichrzeniową, na którą cierpi sześciu pacjentów na świecie, to żadna firma nie zainwestuje w wynalezienie dla nich leku, bo musiałby on kosztować miliard dolarów za tabletkę”. Dlatego działań tych muszą podjąć się publiczne ośrodki naukowe, finansowane z państwowej kasy. Gdy testy zostaną już przeprowadzone, firmy farmaceutyczne chętnie wdrożą produkcję – rola badań klinicznych w transferze nowych odkryć do biznesu jest nieoceniona.