Gigantyczna skala wycieku i reakcja administracji państwowej
Potwierdziły się czarny scenariusz dotyczący bezpieczeństwa informacji medycznych w Polsce. Na specjalnej konferencji prasowej po posiedzeniu Połączonego Centrum Operacyjnego Cyberbezpieczeństwa minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski przekazał oficjalne informacje o skali naruszenia. Z bazy danych należącej do firmy MyDr, dostarczającej oprogramowanie dla sektora ochrony zdrowia, wykradziono ponad 2 terabajty danych. Liczba unikatowych rekordów powiązanych z obywatelami sięga blisko 19 milionów, co czyni ten incydent jednym z najbardziej doniosłych wydarzeń w obszarze cyberbezpieczeństwa w kraju.
Przedstawiciele rządu oraz służby podjęły natychmiastowe działania w celu zabezpieczenia zainfekowanej infrastruktury. Jak poinformował wicepremier: systemy firmy zostały zablokowane i odizolowane, dzięki czemu aktualnie nie stwarzają bezpośredniego zagrożenia dla ciągłości działania placówek. Cała powiązana struktura medyczna funkcjonuje obecnie w trybie normalnym, a same gabinety lekarskie oraz przychodnie mogą bez przeszkód przyjmować pacjentów.
W sprawę od razu zaangażowano kluczowe instytucje państwowe. Ministerstwo Cyfryzacji pozostaje w stałym kontakcie z koordynatorem służb specjalnych Tomaszem Siemoniakiem, minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą oraz prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosławem Wróblewskim. Część operacyjną oraz czynności śledcze prowadzi Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości pod nadzorem prokuratury. Z dotychczasowych ustaleń wynika: nic nie wskazuje na to, aby za atakiem stały służby obcego państwa. Wszystko wskazuje na działanie grup cyberprzestępczych motywowanych finansowo.
⚠️ Ważna informacja dotycząca incydentu cyberbezpieczeństwa, do którego doszło w systemach i danych firmy MyDr.
O zdarzeniu zostały poinformowane odpowiednie służby, które prowadzą intensywne działania związane z ustaleniem wszystkich okoliczności sprawy oraz wspierają firmę w…
— Krzysztof Gawkowski (@KGawkowski) August 10, 2026
Jakie dane padły łupem cyberprzestępców
Firma MyDr jest jednym z kluczowych dostawców rozwiązań technologicznych dedykowanych obsłudze elektronicznej dokumentacji medycznej. Z jej oprogramowania korzysta około 12 tysięcy placówek ochrony zdrowia oraz gabinetów lekarskich w całej Polsce. W związku z tym wyciek obejmuje wyjątkowo szeroki i wrażliwy zakres informacji o pacjentach, którzy korzystali z podstawowej oraz specjalistycznej opieki medycznej.
Przejęta baza danych o wielkości przekraczającej 2 TB zawiera szczegółowe wpisy dotyczące historii leczenia do kwietnia 2024 roku. Wśród przejętych informacji znajdują się dane o umawianych wizytach, przepisywanych lekach, wystawianych e-receptach oraz dokumentacji przedstawianej lekarzom podczas wizyt. Tak duży zestaw danych pozwala na łatwe łączenie konkretnych danych osobowych z historią zdrowotną i schorzeniami poszczególnych pacjentów.
Eksperci oraz przedstawiciele resortu zwracają uwagę na potencjalne ryzyka wynikające z przejęcia tak szczegółowych rejestrów. Posiadanie przez przestępców precyzyjnych informacji medycznych znacząco podnosi wiarygodność potencjalnych ataków phishingowych oraz prób wyłudzenia danych bądź środków finansowych. Autentyczne wpisy o wizytach lekarskich czy zażywanych lekach mogą posłużyć do konstruowania przekonujących wiadomości podszywających się pod placówki medyczne, a także do prób szantażu.
Rząd uruchamia weryfikację i zaleca zastrzeżenie numeru PESEL
W odpowiedzi na incydent administracja rządowa wdrożyła specjalną procedurę informacyjną. Rozpoczęto bezpośrednie powiadamianie wszystkich 12 tysięcy placówek medycznych korzystających z oprogramowania MyDr. Państwo zadeklarowało również pełne wsparcie techniczne i organizacyjne dla jednostek ochrony zdrowia operujących na podobnych systemach.
Dla samych obywateli przygotowywany jest dedykowany mechanizm weryfikacji. Dane pochodzące z wycieku mają zostać bezpiecznie przeniesione do państwowego serwisu Bezpieczne Dane (dostępnego pod adresem bezpiecznedane.gov.pl). Po zakończeniu prac wdrożeniowych każdy obywatel będzie mógł samodzielnie sprawdzić, czy jego dane osobowe oraz informacje medyczne znalazły się w przejętym pakiecie.
Wicepremier Krzysztof Gawkowski podkreślił, że absolutną podstawą higieny cyfrowej w zaistniałej sytuacji jest natychmiastowe zastrzeżenie numeru PESEL. Można tego dokonać w kilka sekund za pomocą aplikacji mObywatel lub tradycyjnie podczas wizyty w urzędzie gminy. Zastrzeżenie numeru PESEL blokuje możliwość zaciągnięcia kredytu czy pożyczki przez osoby nieuprawnione, co stanowi kluczową barierę ochronną w przypadku wycieku danych identyfikacyjnych.
Rząd stanowczo wykluczył możliwość podjęcia jakichkolwiek negocjacji z cyberprzestępcami czy płacenia okupu za skradzioną bazę. Przedstawiciele Ministerstwa Cyfryzacji zapewniają: służby podejmą bezwzględne kroki w celu wykrycia i pociągnięcia do odpowiedzialności osób odpowiedzialnych za ten atak.