Kryzys w Samsungu: rozmowy ostatniej szansy zakończone fiaskiem. Gigantyczny strajk uderzy w rynek czipów

Dodane:

MamStartup logo Mam Startup

Kryzys w Samsungu: rozmowy ostatniej szansy zakończone fiaskiem. Gigantyczny strajk uderzy w rynek czipów

Udostępnij:

Negocjacje płacowe pomiędzy zarządem Samsung Electronics a związkiem zawodowym zrzeszającym pracowników w Korei Południowej zakończyły się niepowodzeniem.

Oznacza to, że widmo masowego protestu stało się faktem. Już w najbliższy czwartek około 48 tysięcy osób odejdzie od swoich stanowisk pracy, rozpoczynając 18-dniowy strajk, który może sparaliżować globalne łańcuchy dostaw półprzewodników oraz zachwiać gospodarką kraju.

Kość niezgody: premie i transparentność

Rozmowy, które były prowadzone przy udziale rządowego mediatora, miały na celu wypracowanie porozumienia w kwestii reformy systemu wynagrodzeń i bonusów. Głównym punktem spornym okazały się wymagania dotyczące wypłat premii, zwłaszcza w odniesieniu do jednostek przynoszących straty. Związek zawodowy domagał się zniesienia dotychczasowego limitu bonusów, który wynosił 50 procent rocznego wynagrodzenia podstawowego, oraz zmiany sposobu ich wyliczania: miałyby one zależeć wyłącznie od zysku operacyjnego przedsiębiorstwa. Strona związkowa podkreślała również potrzebę sformalizowania tych zasad na okres dłuższy niż jeden rok oraz większej instytucjonalizacji i przejrzystości działań. Reprezentanci pracowników wskazywali na znaczące dysproporcje w premiach w porównaniu do konkurencyjnego producenta układów scalonych, SK Hynix.

Stanowiska stron po zerwaniu rozmów

Lider związku zawodowego, Choi Seung-ho, poinformował media, że pracownicy zaakceptowali ostateczną propozycję przedstawioną przez rządowego mediatora, jednak zarząd firmy nie ustąpił w kluczowych kwestiach. Wyraził głęboki żal i rozczarowanie obrotem spraw, potwierdzając jednocześnie, że protest odbędzie się zgodnie z literą prawa. Z kolei przedstawiciele Samsung Electronics wydali oświadczenie, w którym stwierdzili, że związek obstawał przy żądaniach niemożliwych do zaakceptowania. Według władz spółki pójście na tak daleko idące ustępstwa naruszyłoby fundamentalne zasady zarządzania firmą. Bezpośrednią reakcją rynkową na brak porozumienia był spadek wartości akcji technologicznego giganta o około 3 procent.

Zagrożenie dla globalnego rynku sztucznej inteligencji

Skutki planowanego paraliżu mogą wykroczyć daleko poza granice Korei Południowej. Samsung Electronics to największy na świecie producent pamięci, a jego przestoje produkcyjne mogą poważnie uderzyć w globalny rynek w momencie, gdy boom na rozwiązania z zakresu sztucznej inteligencji i tak generuje niedobory komponentów. Przedstawiciele dywizji chipowej koncernu już wcześniej apelowali do załogi o powstrzymanie się od protestu. Powoływali się przy tym na sygnały od kluczowych odbiorców, takich jak Nvidia, AMD czy Google. Kontrahenci ci wyrażali obawy, że w trakcie strajku dostawy mogą zostać wstrzymane, ponieważ w warunkach braku pełnej obsady nie ma możliwości zagwarantowania odpowiedniej jakości produktów. Ewentualne opóźnienia w wysyłkach mogą wywindować ceny podzespołów na całym świecie i przynieść korzyści konkurentom Samsunga.

Gospodarka na krawędzi i widmo interwencji rządu

Wydarzenia wewnątrz technologicznego giganta z niepokojem śledzą najwyższe władze państwowe. Samsung odpowiada za niemal jedną czwartą całego eksportu Korei Południowej, a same półprzewodniki stanowiły w kwietniu aż 37 procent krajowego wywozu towarów. Premier, minister finansów oraz przewodniczący rady nadzorczej spółki, Shin Je-yoon, ostrzegali, że protest niesie ze sobą potężne ryzyko dla wzrostu gospodarczego, rynków finansowych oraz pozycji kraju jako lidera technologicznego. Prezydent Lee Jae Myung odniósł się krytycznie do postawy strony społecznej, zauważając, że domaganie się udziału w zyskach operacyjnych przed zapłaceniem podatku dochodowego to przekroczenie granicy odpowiedzialności. W obliczu kryzysu rząd rozważał uruchomienie procedury nadzwyczajnego arbitrażu: rzadko stosowanego mechanizmu prawnego, który pozwala na zawieszenie strajku na 30 dni w celu przymusowego kontynuowania dialogu. Choć urzędnicy państwowi oraz komisarz ds. pracy, Park Soo-keun, zaznaczają, że na tak radykalne kroki jest jeszcze za wcześnie i wciąż deklarują otwartość na wznowienie mediacji w dowolnym momencie, czas na uniknięcie paraliżu fabryk nieubłaganie dobiega końca.

Czytaj także: