Trybunał z siedzibą w Luksemburgu podtrzymał status korporacji jako tak zwanego strażnika dostępu w odniesieniu do jej sklepów z aplikacjami App Store oraz systemu operacyjnego iOS. To orzeczenie znacząco wzmacnia pozycję unijnych organów antymonopolowych w walce o otwarcie cyfrowego rynku i ograniczenie dominacji największych podmiotów technologicznych.
Sądowa porażka giganta z Cupertino
Decyzja sądu drugiej instancji w Luksemburgu bezpośrednio odnosi się do przepisów przełomowego aktu o rynkach cyfrowych (Digital Markets Act – DMA). Sąd jednoznacznie odrzucił argumentację Apple, potwierdzając, że platformy dystrybucji oprogramowania oraz kluczowy system operacyjny napędzający iPhone’y spełniają kryteria nakładające na firmę z góry określone nakazy i zakazy.
Spór prawny nabrał tempa, gdy Komisja Europejska zaklasyfikowała pięć oddzielnych sklepów App Store – przeznaczonych odpowiednio dla telefonów iPhone, tabletów iPad, komputerów Mac, a także urządzeń Apple TV i Apple Watch – jako jedną, wspólną kluczową usługę platformową. Sędziowie poparli stanowisko urzędników antymonopolowych, wskazując, że niezależnie od urządzenia, na którym działają, wszystkie te sklepy realizują dokładnie ten sam cel: łączą deweloperów aplikacji z użytkownikami końcowymi w celu dystrybucji oprogramowania.
Z kolei skargę Apple dotyczącą usługi komunikacyjnej iMessage skład sędziowski uznał za niedopuszczalną. Sąd wyjaśnił, że samo zakwalifikowanie iMessage jako usługi łączności interpersonalnej niewykorzystującej numerów (NIICS) nie zmienia pozycji prawnej Apple, ponieważ komunikator ten nie został ostatecznie wpisany na unijną listę „bram dostępowych” i nie nałożono na niego obowiązków wynikających z DMA.
Ograniczenie kontroli nad ekosystemem
Przedmiotem zaskarżenia ze strony Apple było przede wszystkim uznanie systemu iOS za kluczową bramę dostępu dla biznesu. Taki status zmusza producenta do otwarcia swojego dotąd ściśle zamkniętego oprogramowania i zapewnienia interoperacyjności, czyli możliwości współpracy z rozwiązaniami konkurencyjnych firm.
Unijny akt o rynkach cyfrowych ma na celu stworzenie większej przestrzeni dla mniejszych konkurentów oraz zapewnienie Europejczykom szerszego wyboru. Prawo to przewiduje dotkliwe sankcje finansowe w przypadku wykrycia naruszeń: za złamanie reguł DMA na firmy może zostać nałożona kara sięgająca nawet 10 procent ich globalnego rocznego obrotu. Przepisy te skłoniły już Apple do wdrożenia pierwszych zmian w Europie, takich jak dopuszczenie alternatywnych sklepów z aplikacjami dla systemu iOS.
Bezpieczeństwo kontra wolny rynek
Rzecznik Apple w oficjalnym oświadczeniu powtórzył krytyczne stanowisko firmy wobec unijnego ustawodawstwa. Przedstawiciele koncernu wyrazili przekonanie, że wymogi stawiane przez DMA wykraczają poza to, co legalne i proporcjonalne. Według firmy nowe przepisy niosą ze sobą ryzyko osłabienia budowanych przez dekady zabezpieczeń prywatności oraz ochrony danych, przez co użytkownicy mogą zostać wystawieni na zupełnie nowe zagrożenia. Zapewniono jednocześnie, że korporacja nie zaprzestanie działań na rzecz innowacji i ochrony prywatności swoich europejskich klientów.
Mimo niekorzystnego wyroku wydanego przez Sąd Unii Europejskiej, sprawa nie musi być ostatecznie zamknięta. Apple wciąż posiada możliwość złożenia odwołania do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), który jest najwyższym organem sądowym we wspólnocie. Takie odwołanie będzie mogło jednak dotyczyć wyłącznie kwestii prawnych, a nie ponownego badania ustalonego stanu faktycznego.
Źródło: Reuters