Młodzi startupowcy, którzy chcą zmienić świat

Dodane: 07.10.2021

Damian Jemioło

Udostępnij:

83% młodych ludzi chce podjąć pracę, nawet jeśli nie potrzebują pieniędzy. Kolejne 79% postrzega ją jako możliwość nauki czegoś nowego. Tak pokazują badania Deloitte. Pokolenie Z chce zmieniać świat, rozwijać się i podążać swoją własną drogą. Dziś będziemy mówić o tych, którzy znaleźli swoją ścieżkę.

Młodzi chcą wybrać swoją ścieżkę i pomijają sukcesje w firmach

Pokolenie Z nierzadko decyduje się pominąć sukcesję w firmach swoich rodziców.  I badania Deloitte „Pierwsze kroki na rynku pracy” doskonale to odzwierciedlają. 83% młodych chce podjąć pracę, nawet jeśli nie potrzebują pieniędzy. A kolejne 79% postrzega ją jako możliwość nauczenia się czegoś więcej.

Zetki wchodzą niejednokrotnie w branże niezwiązane z tymi co dotychczas robili ich rodzice. Często jednak przy pominięciu tej sukcesji nadal mogą liczyć na wsparcie i zrozumienie z ich strony. To wsparcie jest nie tylko finansowe czy emocjonalne. Mówimy tu również o dzieleniu się doświadczeniem czy wpajaniem w nich przedsiębiorczych idei. Jednym z problemów, któremu młodzi ludzie wychodzą naprzeciw, jest Konsumpcjonizm.

Znak naszych czasów i syndrom późnego kapitalizmu. Nigdy wcześniej nie kupowaliśmy tak dużo produktów, jak dotychczas. W samej tylko Unii Europejskiej w listopadzie 2019 r. zarejestrowano blisko 1,2 mln nowych aut. Jeśli zaś chodzi o jedzenie, to według badań Boston Consulting Group każdego roku w Unii Europejskiej marnuje się 88 mln ton żywności.

Oczywiście nie przechodzi to bez echa. Produkcja śmieci czy nierozważny konsumpcjonizm doprowadziły do narodzin idei zero waste. Coraz więcej marek zwraca też uwagę na swój ślad węglowy i stara się wprowadzać bardziej ekologiczne rozwiązania. Czy wreszcie – zwiększa się znaczenie rynku abonamenckiego czy np. car lub RTV AGD rental.

Problemy wywoływane przez konsumpcjonizm są szczególnie bliskie pokoleniu Z, które jak nigdy dotąd zwraca uwagę na kwestie społeczne i klimatyczne. Według badań Deloitte, co czwarty młody człowiek za najistotniejsze problemy uznaje zmiany klimatyczne, opiekę zdrowotną i bezrobocie. Nic zatem dziwnego, że młodzież chce przeciwdziałać tym zagadnieniom. Temat tej sukcesji i obierania przez młodzież własnej drogi poruszam również na antenie Radia 357 w programie pt. Firmament. Audycja zostanie wyemitowana 7 października o godz. 15:00.

Porsche na osiemnastkę? Dzięki, wolę udziały w startupie


Fot. Anita Jakubiak

Do grona tych osób, które pomimo obrania innej drogi niż ich rodzice można niewątpliwie zaliczyć Mikołaja Wolnego 18-letniego ucznia Akademickiego Liceum Politechniki Śląskiej. Nastolatek objął 5% pakiet akcji w startupie zajmującym się rekrutacją – Jobllegro. A właściwie dostał je w prezencie na 18 urodziny. Początkowo jego tata jako wielki fan motoryzacji chciał mu sprezentować Porsche.

Choć Mikołaj podkreślał, że docenia gest ze strony ojca, to dawał jednak znaki, że nie jest to do końca to, czego by oczekiwał. To dobry przykład tego, co wcześniej pisałem. Choć pobudki Mikołaja nie były czysto ekologiczne, a ekonomiczne. Jak sam przyznaje – to samochód, który jest zdecydowanie ponad jego stan majątkowy. Zamiast drogiego prezentu, na który nie byłoby stać licealistę, ostatecznie jego ojciec sprezentował mu 5% udziałów w Jobllegro, rozumiejąc, że syn chce pójść swoją ścieżką.

– Wszystko rozpoczęło się od tego, kiedy zacząłem interesować się rynkiem pracy i rekrutacjami wśród młodych osób. Wraz z moimi kolegami z klasy zauważyliśmy dość istotny problem. Młodym ludziom bardzo trudno jest znaleźć pracę. Toteż mniej więcej rok temu otworzyliśmy platformę – sidejob.pl – która miała im w tym pomóc. Od małego eksperymentu w kategorii raczej bawienia się w firmę, niż bycie startupem, krok po kroku udawało mi się wsiąkać w ten świat HR-u i rekrutacji – tłumaczy Mikołaj Wolny.

Mikołaj w końcu spotkał się z CEO – Dariuszem Rochmanem oraz resztą zespołu Jobllegro. Jak twierdzi, wszyscy mieli na ustach szerokie uśmiechy i sytuacja sprezentowania akcji startupu wydawała im się dość zabawną historią. Mimo to przyjęli Mikołaja w swoje szeregi jako ćwierćetatowego pracownika, który obecnie pilnuje, aby klienci odwiedzający platformę mogli przejść po niej krok po kroku i pozostawić po sobie ślad.

Nastolatek wskazuje, że dobrze mu się pracuje w szeregach startupu i chce pozostać z nim tak długo, jak tylko będzie mógł się jeszcze czegoś nauczyć. Marzeniem Mikołaja jest stać się founderem z rodowodem z Doliny Krzemowej, który będzie budować rozwiązania i produkty ułatwiające ludziom ich codzienne życie.

Wymiana uczniowska w USA zmieniła moje życie

Świat chce zmieniać również Fryderyk Sitnik – founder TeenCrunch, programu, który pomaga licealistom budować startupy. Absolwent Liceum Stefana Batorego wyjechał do Stanów na stypendium FLEX na rok. Tam mieszkał u bardzo przedsiębiorczej rodziny. Jak sam twierdzi  – amerykańska kultura, podejście „you can do it” i narzucanie sobie trudności, wsiąknęły w niego i zainspirowały do otworzenia własnej firmy.

W samym USA był laureatem międzynarodowego konkursu historycznego, czy medalistą ogólnostanowych konkursów przemowy spontanicznej oraz perswazji. Kiedy wrócił do Polski, w wieku 17 lat postanowił założyć swój własny startup. Firma miała stworzyć aplikację mającą pomagać ludziom w zarządzaniu domową apteczką leków.

– Chciałem zapobiec: kupowaniu nadmiernej ilości leków oraz zapominaniu o kupnie leków. Pracowałem nad startupem samemu i w oderwaniu od potrzeb użytkowników. Po czterech miesiącach pracy postanowiłem zaprzestać pracę nad startupem. „Upadek” startupu był dla mnie wielką porażką. Na początku czułem się przybity, lecz szybko odkryłem, że jest to normalne, iż pierwsze startupy kończą się fiaskiem – mówi Fryderyk Sitnik.

Nie od razu TeenCrunch zbudowano

Nastolatek zauważył, że zabrakło mu ustrukturyzowanego wsparcia. Wówczas wraz z kolegą z liceum – Kacprem Szklarczykiem – postanowił zorganizować konferencję promującą startupy młodych. Wszystko to dlatego, że wiąże swoją przyszłość ze startupami i lubi pomagać innym ludziom.

– Stworzyliśmy koncepcję wydarzenia w power poincie, przesłaliśmy ją do potencjalnych sponsorów. Udało nam się umówić kilka spotkań w dużych korporacjach. Za każdym razem prosiliśmy o polecenie osób, które mogłyby nam pomóc. Z samych spotkań czy sponsoringów nic nie wynikło, ale dzięki łańcuchowi rekomendacji coraz to kolejnych osób udało nam się dotrzeć do naszej przyszłej wspólniczki – Agnieszki Kranz – mówi Fryderyk Sitnik.

Spotkanie Agnieszki było momentem przełomowym. Wizja konferencji zmieniła się o 180°. Główną pomocą Agnieszki było podzielenie się swoją wiedzą oraz siecią kontaktu. Jak wskazuje Fryderyk – zorganizowanie pierwszej edycji konferencji zajęło im półtora roku pracy na pół etatu. Cały zespół opierał się o licealistów, którzy otrzymywali wsparcie od bardziej doświadczonych mentorów.

Dziś zespołowi TeenCrunch udało się zorganizować dwie edycje z dziewięcioma zespołami. Ponadto także sesje ponad 500 godzin mentoringu, 100 godzin warsztatów i 20 mniejszych wydarzeń oraz sesji networkingowych. TeenCrunch doczekał się również partnerstwa technologoczinego z takimi firmami jak Microsoft, Google czy Apptenison.

– Bardzo wiele zawdzięczam moim rodzicom, którzy aktywnie mnie wspierają. To, że mogę przyjść do nich i przedyskutować jakikolwiek problem mój lub mojej organizacji naprawdę mi pomaga. Mój co-founder Kacper Szklarczyk również sporo mnie nauczył. TeenCrunch powstał dzięki temu, że nawzajem się motywowaliśmy poprzez rzucanie coraz to nowych wyzwań oraz dzięki temu, że świadomie i szczerze rozmawialiśmy o naszych potrzebach, szansach, wyzwaniach czy celach. Moi znajomi i przyjaciele dawali mi odskocznię od rzeczy akademickich i startupowych co było dla mnie niezwykle ważne – tłumaczy Fryderyk Sitnik.

Nastolatka i problem ciężkich plecaków szkolnych

Kira Sukhoboichenko – założycielka Międzynarodowego Ruchu Latających Plecaczków również otrzymywała wsparcie od rodziców. 15-letnia Kira pochodzi z Ukrainy, a konkretniej – z Krymu. W 2014 r. przeprowadziła się wraz z rodzicami do Polski. Tu zachęcana przez mamę i tatę, postanowiła wziąć udział w konkursie „Dzieciaki startupy”, którego ideą było zgłaszanie pomysłów poprawiających codzienne życie.

– Pewnego dnia jechałam metrem i zobaczyłam stojącą obok mnie dziewczynkę z kolorowym balonikiem. Zaczęłam się zastanawiać, co by było, gdyby w plecaku dało się umieścić pudełko wypełnione jakimś gazem, np. helem i dzięki temu zmniejszyć ciężar tornistra. Z tym pomysłem zgłosiłam się do konkursu dla dziecięcych startupowców – mówi Kira Sukhoboichenko.

Nastolatka wygrała konkurs i postanowiła rozwijać tę ideę dalej. Tak powstał Międzynarodowy Ruch Latających Plecaczków. Kira wkrótce potem pojawiła się również na TEDx Kids.

– Bardzo dobrze pamiętam moje pierwsze spotkanie z jednym z mentorów – Panem Piotrem Rudzkim tamtej edycji TEDx Kids. Była bardzo brzydka pogoda, wręcz okropna ulewa. Spotkaliśmy się w przytulnej restauracji. Opowiedziałam o mojej historii z Międzynarodowym Ruchem Latających Plecaczków. Umówiliśmy się wtedy, że napiszę przykładową przemowę, a później razem nad nią popracujemy. Tak właśnie zrobiliśmy – tłumaczy Kira.

Dziewczyna wystąpiła przed pięcioma mentorami, którzy udzielili jej wskazówek i rad, nad czym jeszcze mogłaby popracować. Jak twierdzi Kira – dużo cennych rad otrzymała również od organizatorki TEDx Kids – Ewy Turek oraz psycholożki Doroty Zawadzkiej.

– Była to niesamowita przygoda. Bardzo się cieszę, że trafiłam akurat na Pana Piotra, który pracował ze mną od samego początku, aż do wyjścia na scenę. Stanie na czerwonej kropce do dzisiaj pozostaje jednym z najlepszych wspomnień w moim życiu. To doświadczenie, nowe znajomości, niesamowite wspomnienia naprawdę pozostaną w moim serduszku na zawsze – dodaje Kira.

Międzynarodowy Ruch Latających Plecaczków

To jednak nie koniec historii Kiry. Postanowiła rozwijać swój pomysł dalej. Analizując kalendarz, odkryła, że Dzień Dziecka obchodzony 1 czerwca obchodzony jest tylko w 50 krajach na świecie. Nie ma za to ponadnarodowego święta, które mogłoby połączyć wszystkich uczniów. Kira postanowiła to zmienić i tak narodził się Dzień Plecaka.

– Stwierdziłam, że stworzę je sama – 15 października. Wybrałam tę datę, ponieważ w większości państw jest to zwykły, pozbawiony szczególnych konotacji dzień. Czym jest to święto? Chcemy, aby Międzynarodowy Dzień Plecaka był obchodzony we wszystkich szkołach 194 państw, a pomysły uczniów zostały uważnie wysłuchane. Dzieci tego dnia miałyby możliwość i przestrzeń do tego, by dzielić się swoimi pasjami, historiami i marzeniami. A jednocześnie okazję do dobrej, a przede wszystkim wspólnej zabawy! Nieważne, czy przyjęłoby to formę tylko jednej godziny lekcyjnej, czy całego dnia dedykowanych świętu zajęć – ważne, że uzyskalibyśmy realny czas na wymianę myśli oraz współpracę – tłumaczy Kira Sukhoboichenko.

Od 2018 r. nastolatka organizuje konferencje na Dzień Plecaka. Pierwsza z nich odbyła się w przestrzeni Google Campus – zarówno offline, jak i online. W związku z pandemią edycja z 2020 r. miała miejsce jedynie w formie online. W konferencji wzięło udział 32 prelegentów – w tym 16 uczniów z 12 państw.

– Być może jakaś z klas z Państwa szkoły chciałaby wziąć udział w konferencji? Całość będzie organizowana w Warszawie, więc gdyby ktoś był chętny, to jesteśmy otwarci na propozycje! W tym roku na przykład głównymi celami eventu będzie przede wszystkim: zmotywowanie młodych osób, które chcą się rozwijać, ale również pokazanie, jakie możliwości może znaleźć dla siebie młodzież za granicą w obszarach edukacji. Jednakże dorosłe osoby również znajdą coś dla siebie! Będą niesamowici prelegenci, z których wypowiedzi każdy wyciągnie wnioski i znajdzie coś wartościowego dla siebie – mówi Kira Sukhonoichenko.

Ludzie z pokolenia Z chcą zmieniać świat, iść własną ścieżką, stworzyć coś swojego pomagać innym. Nawet jeśli przy tym pominą sukcesję w firmie tworzonej przez ich rodziców, warto ich wspierać i okazać zrozumienie. W końcu mogą oni naprawdę wnieść coś niezwykłego do świata biznesu.