#OHO!: posty, które leczą. Ale i tak pytamy, czy jest na sali lekarz?

Dodane:

MamStartup logo Mam Startup

#OHO!: posty, które leczą. Ale i tak pytamy, czy jest na sali lekarz?

Udostępnij:

Dr Michał Wrzosek leczy z bezrobocia, Szymon Michalik leczy ze złudzeń, Izabela S leczy z niewiedzy, a Aggie Krajewska leczy z polskiego lenistwa i dezorganizacji. Wszystkie diagnozy & recepty dostępne od kliknięcia, bez czekania na termin w NFZ i bez stania w kolejkach w przychodni. Nic, tylko brać i aplikować, aplikować, aplikować. Aż do upadłego.

Zbawca, cudotwórca, dr Wrzosek

Dr Michał Wrzosek, który ledwo co budził nasz podziw swoją fantastyczną organizacją pracy i umiejętnością zarządzania ludźmi, znów bryluje w sieci. Tym razem nie tyle zarządza ludźmi, co daje im nową życiową szansę. I co najważniejsze, w tym materialnym świecie, gdy tak rzadko ktoś robi coś bezinteresownego, gdy tak trudno o skromność, gdy tak łatwo dobroczynność przeradza się w instrumentalne traktowanie, dr Wrzosek daje nam świetny przykład.

„Szukamy osoby o reprezentacyjnym wyglądzie” – słyszał ponoć Rafał, który bez powodzenia szukał pracy w zawodzie. Pozostawał bezrobotny aż do czasu, gdy nie wypatrzył go dr Michał Wrzosek. Początki były trudne, bo najpierw Rafał był dla dr. Wrzoska „osobą, która waży 230 kg”. Ale nie czepiamy się, rozumiemy, że z dr. Wrzoskiem nie każdy może być na „ty” i nie każde imię musi dr Wrzosek od razu zapamiętać. Czasem wystarczy po prostu określenie „osoba”, co na swój sposób jest demokratyczne, równościowe i łatwe do skojarzenia. Każdy z nas jest osobą, nie każdy jest dr. Wrzoskiem.

Otóż, najpierw dr Wrzosek spędził z „osobą, która waży 230 kg” i nagrał o tym film. Film zamieścił na YouTube, aby każdy mógł zobaczyć, jak dr Wrzosek spędza czas z taką osobą i generalnie, jak wygląda życie takiej osoby. Na szczęście, w tym filmie więcej jest dr. Wrzoska niż życia „osoby”, więc ogląda się to po prostu wybornie.

Musiało coś zaiskrzyć między dr. Wrzoskiem a „osobą”, gdyż Co-CEO Centrum Respo zdecydował się na zatrudnienie „osoby”, która z automatu zyskała imię. Rafał. Dr Wrzosek przedstawia nowego pracownika z rozbrajającą szczerością, prezentując go jako mało skuteczną osobę (bez pracy od dwóch lat) i kogoś bez reprezentacyjnego wyglądu. Więc skoro dr Wrzosek dał mu już pracę w dziale Technical Support, to zadbał też o jego reprezentację – prezentując go na i na filmie, i na zdjęciach.

To logiczne.

Bardzo szanujemy postawę dr. Wrzoska. Ileż pieczeni udało mu się upiec na jednym ogniu! I zatrudnienie, i reprezentacja, i autopromocja, i zasięgi, i content.

Taki doradca to skarb

Wydawało się, że w rywalizacji człowiek vs. robot, stoimy na przegranej pozycji. Co w sumie było wpisane w proces automatyzacji i w sumie na tym zasadzał się cały jej sens: że roboty będą lepiej od nas wykonywać nużące, powtarzalne czynności. Że odciążą nas od uciążliwych procesów, a my sami zyskamy więcej czasu na rzeczy przyjemniejsze, kreatywniejsze, pożyteczniejsze.

Otóż nie.

Szymon Michalik, Doradca Transformacji Cyfrowej, donosi o „10 godzinach morderczej walki o wydajność” między człowiekiem a maszyną. Nota bene, dla Michalika Szymona jest to jednocześnie „jeden z najciekawszych testów typu head-to-head”, jaki ostatnio widział. Test polegał na tym, że robot i człowiek – tym razem już nie „osoba”, a Aime – mieli za zadanie przez 10 godzin zajmować się sortowaniem paczek.

Kto triumfował po 10 godzinach? Otóż – Aime, i to „mimo że jako człowiek korzystała z przysługujących jej prawem przerw na posiłek i odpoczynek”, co wybrzmiewa trochę jak zarzut w kierunku Aime. Gdyby nie jadła i odpoczywała, mogłaby osiągnąć jeszcze lepszy wynik. Sam zresztą Doradca Transformacji Cyfrowej pisze z podziwem o tym, że „robot nie potrzebował kawy, nie czuł zmęczenia w 9. godzinie i trzymał tempo do ostatniej paczki”. Więc tak de facto, Aime nie powinna się cieszyć z osiągniętego wyniku. Ba, w ogóle nie powinna być z siebie zadowolona.

Póki co, Michalik Szymon jeszcze pozwala zostać Aime w pracy. Jeszcze jej tej posady nie pozbawia. Wszak robot przegrał, Aime zasłużyła na pensję po tej 10-godzinnej „morderczej walce o wydajność”. Ale ale, uwaga! Pan Szymon już podsuwa pomysł na kolejny, tym razem 12-godzinny test. A nuż robotowi tym razem się uda, a nuż słabości i ludzkie przywary Aime doprowadzą ją do omdlenia, do spadku wydajności, do oddania wyniku walkowerem?

Razem z Szymonem Michalikiem trzymamy kciuki za Powodzenie Transformacji Cyfrowej. Właśnie o taką Transformację Cyfrową walczyli nasi pradziadowie.

Lot nad pustym biurkiem

Przyznajemy – znudził się nam LinkedIn w tej wersji, jaką znamy. Wciąż tylko o pracy, o projektach, o wyzwaniach, o firmie, o zatrudnianiu. Ileż można! Ktoś mógłby co prawda stwierdzić, że LinkedIn właśnie po to powstał, ktoś nieśmiało  by zauważył, że to platforma dla profesjonalistów, ale… nuda! Ileż można!

Dlatego z tak wielką radością przeczytaliśmy post Izabeli S., Senior Employee Relations Specialist, która opisuje swój pobyt na dziennym oddziale psychiatrycznym. To dopiero urozmaicenie w codziennym feedzie.

Uważamy, że w świecie pełnym ludzi zamkniętych w sobie, skrytych, dbających o swoją prywatność, ceniących ciszę i spokój, taki ekshibicjonizm jest na wagę złota. Pani Izabeli gratulujemy takiej odwagi i jednocześnie dziękujemy za tak dużą dawkę informacji o jej prywatnym życiu.

I od razu z ciekawością rozglądamy się po naszym starzejącym się powoli gronie znajomych: ktoś może ostatnio zaliczył kolonoskopię i chciałby o tym powiedzieć? A może komuś z Was przydarzyła się wizyta na izbie wytrzeźwień i chcecie podzielić się wnioskami z takiego pobytu? Śmiało, nie krępujcie się.

Uwaga! Depresja to bardzo poważne schorzenie. Jeśli podejrzewasz ją u siebie, jeśli odczuwasz kryzys zdrowia psychicznego – zrób dla siebie coś więcej niż pisanie posta na LinkedIn. Na tej stronie internetowej znajdziesz komplet telefonów i adresów, z których warto skorzystać w takich momentach. Tam też znajdziesz profesjonalne wskazówki, jak możesz pomóc sobie – lub komuś innemu, zmagającemu się z kłopotami. Nigdy nie lekceważ takich symptomów!

Tak to się robi w normalnym świecie

Wiemy, że zdarza się Wam błądzić w startupowym ekosystemie. Dostajemy do Was mnóstwo listów i telefonów z pytaniami: „Co robić?”, „Co teraz?”, „Co się stało?” oraz „Co to będzie, co to będzie?” Nie na wszystkie listy dajemy radę odpowiedzieć. Ale na szczęście jest ktoś, kto wytłumaczy Wam, marnym founderkom i founderom, potykającym się o własne nogi, jak powinno się działać.

Poznajcie Aggie Krajewską (ewentualnie w wersji amerykańskiej: poznajcie Aggie Krajewska).

Wpadła ona na LinkedIna, by powiedzieć Wam, że może i w tej Polsce to ujdzie jeszcze Wasz Polish pseudprofessionalism, ale już w San Francisco big deals, very very big deals robi się kompletnie different.

Aggie Krajewska już się Was naoglądała – ludzi, którzy na ślepo szukają kontaktów w San Francisco bookują kilka random last-minute meetings. Aż żal patrzeć.

„San Francisco doesn’t work like that”, kapewu?

KAPEWU?

No, lepiej, żebyśmy KAPEWU, bo to taka siara z tym San Francisco wyszła i jesteśmy wdzięczni Aggie Krajewskiej (tudzież Aggie Krajewska), że zwróciła nam, bieda-ludziom z bieda-ekosystemu uwagę.

Więc apelujemy – uczcie się od Aggie Krajewskiej (vel Aggie Krajewska) i uczcie się z nią, na jej kursie online, aby wejść na ten US market z uśmiechem, pewnością siebie, błyskiem w oku i w dobrze skrojonym garniturze.

Rubryka OHO! ma charakter satyryczny i prezentowane w niej treści nie służą obrażania kogokolwiek. To autorski komentarz do zaobserwowanych postów, newsów czy artykułów – ale pisany w sposób świadomie prześmiewczy. Wierzymy, że w ten sposób dostarczymy Wam rozrywki albo przynajmniej chwili oderwania od codziennych obowiązków.