Brexit jest problemem dla tradycyjnych firm, ale nie dla startupów – Bartłomiej Kowalczyk, Polish Business Link

Dodane: 30.05.2022

Hanna Baster

Udostępnij:

Czy Brexit stanowi cezurę dla polskich firm? Jak bardzo zmieniły się warunki dla przedsiębiorców, którzy chcieliby wejść na wciąż niezwykle atrakcyjny, brytyjski rynek?

“Re_Open” potrzebny każdej branży

Niezależnie od odpowiedzi na te pytania, na które postaramy się odpowiedzieć w dalszej części tego tekstu, w wejściu na brytyjski rynek w pobrexitowej rzeczywistości może pomóc program Re_Open i związane z nim środki.

Re_Open UK to nowy program wsparcia eksportu, w którego ramach przedsiębiorcy otrzymają doradztwo dla firm dotyczące ekspansji na zagraniczne rynki, ale również środki finansowe. Przyznawane one będą firmom, które ucierpiały na skutek Brexitu, tzw. “Pobrexitowa Rezerwa Dostosowawcza”; pula środków to ponad 116 milionów złotych. Pieniądze wypłacane są z unijnej kasy, w ramach specjalnego jednorazowego instrumentu dostosowawczego; łącznie 5 miliardów euro do podziału na wszystkie kraje Wspólnoty.

Źródło: https://www.reopen.biz/.

A pieniądze polskim przedsiębiorcom, którzy gros swoich przychodów wiązali z Wielką Brytanią z pewnością się przyda, bo jak pokazują badania przeprowadzone przez ŁSSE Brexit nie oszczędził żadnej branży, a w przypadku części zamówień spadki wyniosły nawet jedną trzecią.

Trudniejsze wejście

Wsparcie finansowe przyda się, żeby spełnić nowe, dużo bardziej złożone i rygorystyczne warunki prowadzenia biznesu na brytyjskim rynku. O tym, czego dotyczą po krótce wspomniał cytowany w informacji prasowej programu Re_Enter Michael Dembinski, główny doradca w Brytysjko-Polskiej Izbie Handlowej: – Dla eksporterów z Polski są teraz trzy główne problemy: papierologia, logistyka, wartość i rozpoznawalność marki. Trzeba przedstawić i przygotować dużo więcej zaświadczeń, certyfikatów, dokumentów dotyczących cła czy podatku niż kiedyś. Szacujemy, że wartość eksportu polskich towarów na wyspy spadł w porównaniu z 2019 r. o 10 procent.

Wtóruje mu Aleksandra Pędraszewska, CEO brytyjskiego startupu VividQ wskazując, jak bardzo zmieniła się rzeczywistość po odłączeniu się Wielkiej Brytanii od Unii Europejskiej: – Data Brexitu czyli 31 grudnia 2020 roku była rzeczywiście kluczowa. Jeżeli nie było się Wielkiej Brytanii w tym momencie, nie mieszkało się tu, nie studiowało, to dla rozpoczęcia działań biznesowych potrzebna jest już teraz wiza. To również dla nas, VividQ, duże utrudnienie, bo aktualnie zatrudnienie kogoś z Polski, jest dla nas tak samo trudne, jak zatrudnienie kogoś z Chin.

Bartłomiej Kowalczyk, prezes Polish Business Link, organizacji zrzeszającej polskich przedsiębiorców działających na Wyspach przyznaje, że zatrudnienie pracowników spoza Wielkiej Brytanii nastręcza sporych trudności w pobrexitowej rzeczywistości, jednak uważa, że startupy nie powinny postrzegać ich jako papierka lakmusowego ich możliwości na tym rynku: – Zakładać firmy można i po Brexicie, zdecydowanie gorzej natomiast wygląda na przykład zatrudnienie polskich pracowników. Tutaj mamy problem z wizami, kosztami, itd. Ale polski startup – innowacyjna firma działająca w chmurze, bez problemów odnajdzie się w nowej rzeczywistości.

Wciąż atrakcyjny

Pomimo przedstawionych wyżej trudności, zdaniem Waldemara Budy, jak i CEO VividQ, warto zawalczyć o wejście na brytyjski rynek: – Eksport towarów z Holandii, Francji czy Hiszpanii do Wielkiej Brytanii spadł o 20, a nawet 30 proc. Wiele firm po Brexicie się wycofało i to stwarza teraz szansę dla polskich eksporterów, którzy jednak mają niższe koszty, żeby wejść na brytyjski rynek – mówił wiceminister. Pędraszewska z kolei, podkreśla wciąż dużą atrakcyjność brytyjskiego rynku: – Uważam, że warto pokonać bariery i rozwijać swój biznes właśnie w UK. Gdyby nasz startup nie działał w Wielkiej Brytanii, to z pewnością nie bylibyśmy w stanie zebrać tak dużej sumy finansowania na wczesnym etapie. Nie zainteresowaliby się nami inwestorzy z Japonii czy z Niemiec, i to jeszcze na etapie rozwoju produktu. Dla nas start tutaj był trampoliną do sukcesu i myślę, że jest taką dla każdej firmy deeptech.

Do powyższych wypowiedzi dodajmy kilka danych dotyczących brytyjskiej gospodarki: jedna z największych gospodarek na świecie; jeżeli patrzyć na wielkość eksportu to piąta (517,7 mld euro w 2021 roku), a importu czwarta (581,3 mld euro w 2021 roku). Wielka Brytania cieszy się również piątym, najwyższym wskaźnik PKB globalnie i jest zaliczana do kluczowych centrów finansowych i handlowych na świecie – na przykład patrząc na startupowe podwórko, w fintechowe spółki do połowy 2021 roku najwięcej na świecie zainwestowano, zaraz po San Francisco, właśnie w Londynie – 5,3 miliarda dolarów. Z europejskich hubów finansowych, kolejny jest Berlin z sumą dużo niższą – “tylko” 1,9 miliarda dolarów. Nie bez znaczenia jest również oczywiście fakt ogromnej rzeszy polskich migrantów na Wyspach. Wynikiem tego jest np. Liczba 40 000 polskich przedsiębiorstw zarejestrowanych w Wielkiej Brytanii i wartość polskich inwestycji tamże w wysokości 1,1 mld euro.

Polscy eksporterzy zostają

Założyciel Polish Business Link, Bartłomiej Kowalczyk uważa, że rynek brytyjski, pomimo Brexitu jest nadal atrakcyjny również w odczuciu polskich przedsiębiorców i pokazuje konkretne dane: – Z badań przeprowadzanych przez naszą organizację we współpracy z Brytyjsko-Polską Izbą Handlową oraz Polską Ambasadą w Londynie w 2021 roku wynika, że tylko 15% ankietowanych odczuła spadek sprzedaży na skutek Brexitu (i pandemii, pytanie zostało zadane dla obu zjawisk wspólnie). Na kolejne pytanie, o chęć rezygnacji z rynku z uwagi na Brexit, nie odpowiedział nikt. Co to oznacza? To, że rynek brytyjski choć trudniejszy do ekspansji nadal jest w kręgu zainteresowania polskich eksporterów.

Bartłomiej Kowalczyk dodaje, że tym, co obecnie sprzyja polskiemu eksportowi na wyspy, jest umacnianie się funta względem złotego: – Przed Brexitem funt kosztował poniżej 5 złotych, długo wahał się pomiędzy 4,5 a 5 zł, a obecnie to już 5,5 zł, co oznacza minimum 10% wzrost. Moim zdaniem oznacza to, że w wartościach nominalnych ta różnica może pokryć dodatkowe koszty, które pojawiły się w związku z Brexitem, np. odpraw celnych.

E-commerce rządzi

Jeżeli wchodzić na brytyjski rynek, to ze świadomością, że tamtejszy klient różni się od polskiego. Na naszą prośbę Bartłomiej Kowalczyk opisał trzy najważniejsze rozbieżności, na które trzeba zwrócić uwagę oferując swój produkt na Wyspach:

  1. Klient brytyjski jest klientem konserwatywnym, wybierze produkt, który jest mu znany, np. musztardę angielską Colmans. Warto popracować nad brandem produktu, jego opakowaniem i sposobem komunikacji z odbiorcą.
  2. Rynek brytyjski jest rynkiem relacyjnym, tzn. w przypadku usług klient brytyjski wybierze najpewniej firmę, która mu zostanie polecona przez lokalną grupę biznesową, a nie ta która jest tańsza. Decydując się na inwestycje w UK, warto więc zbudować wcześniej relację z Brytyjczykami ze swojej branży, np. poprzez LinkedIn.
  3. Klient brytyjski stawia na jakość i obsługa posprzedażową. Jeśli produkt mu się nie podoba, ma prawo do zwrotu pieniędzy lub szybkiego rozwiązania problemu. Warto więc rozważyć nie tylko dystrybucję produktu, ale przemyśleć także obsługę klienta po zakupie.

Networking czas start!

Już niedługo, bo za dwa tygodnie będziecie mieli jedną z najlepszych okazji w roku do nawiązania kontaktów na Wyspach – 10 czerwca odbędą się Polish Tech Day 2022  (jesteśmy dumnym patronem medialnym tego wydarzenia). Spotkanie odbędzie się w formie online, konieczna jest wcześniejsza rejestracja.

Drugim miejscem o którym warto pamiętać szykując się na ekspansję do Wielkiej Brytanii jest Polska Agencja Inwestycji i Handlu. W trakcie konferencji inaugurującej program Re_Enter przedstawiciel PAIH, Rafał Owczarek, przez wiele lat związany z brytyjskimi izbami handlowymi wyliczał ofertę swojej instytucji: – Oferujemy praktyczne wsparcie: zorganizujemy i przeprowadzimy spotkania, dostarczymy informacji o rynku brytyjskim, pomożemy znaleźć partnerów i kontrahentów na Wyspach.