„Czas ucieka i matura coraz bliżej” – czy polski edutech dojrzał do poważnych inwestycji?

Dodane:

Przemysław Zieliński Przemysław Zieliński

„Czas ucieka i matura coraz bliżej” – czy polski edutech dojrzał do poważnych inwestycji?

Udostępnij:

Rynek technologii edukacyjnych w Polsce i na świecie przeszedł długą drogę od pandemicznego boomu, który wymusił bezprecedensową i gwałtowną cyfryzację sektora nauczania. Raport „Dzwonek na rundę – raport EdTech PFR Ventures” pokazuje, że etap bezkrytycznego entuzjazmu mamy już za sobą.

Obecnie kapitał koncentruje się na spółkach posiadających trwałe, sprawdone modele biznesowe. Patrząc na ten proces przez pryzmat globalnych trendów edukacyjnych na 2026 rok, widzimy wyraźny zwrot: na całym świecie priorytetem przestał być niekontrolowany wzrost, a kluczowa stała się udokumentowana rentowność i mierzalna wartość dla użytkownika końcowego.

Inwestycyjna matematyka

Omawianie raportu zacznijmy od matematyki. Czyli – liczby. Z danych przedstawionych przez zespół PFR Ventures wynika, że od 2019 roku sfinansowano ponad 44 polskie spółki EdTech. Otrzymały one łącznie ponad 700 milionów złotych od 39 39 rodzimych funduszy venture capital. Co ciekawe,  być może wbrew naszemu powszechnemu wyobrażeniu, że edtech to rozwiązania tylko dla szkół, to co trzeci polski projekt  (m.in. Campus AI, DevSkiller) zalicza się do kategorii „Rozwoju zawodowego”, a kolejne 25% to rozwiązania okołoedukacyjne.

Aplikacje i platformy do nauki to ledwie 16% krajowych rozwiązań, ale to właśnie one przyciągnęły największą część finansowania – łącznie ponad 440 mln zł. Ten wynik to w głównej mierze efekt potężnej rundy (417 mln zł) krakowskiego Brainly oraz finansowania Campus AI, które pozyskało ponad 58 mln zł.

Choć polski ekosystem wciąż nie doczekał się funduszy inwestujących wyłącznie w rozwiązania edukacyjne, najwięksi gracze traktują ten obszar jako ważny punkt swoich strategii inwestycyjnych. Liderami pod kątem liczby spółek w portfolio są Simpact Ventures (8 inwestycji), Inovo (6) i Movens Capital (5).

Czytaj także: Pomoc naukowa warta zaufania: Kinderpedia pozyskuje 2,2 mln EUR od Simpact Ventures

Sztuczna inteligencja: zbawienie czy pułapka?

Głównym motorem rozwoju – ale i brutalnym weryfikatorem wycen – jest dzisiaj generatywna sztuczna inteligencja. Warto docenić autorów raportu – Maria Godlewska (Investment Associate), Adam Łata (Investment Associate) oraz Joanna Puškar (Marketing Coordinator) – którzy nie uciekają od trudnych tematów i więcej miejsca poświęcają platformie Duolingo. Jeszcze w maju 2025 roku rynek wyceniał akcje tej firmy na rekordowym poziomie 541 USD, by rok później, w lipcu 2026 roku, zanotować potężny spadek do 141 USD za akcję. To rynkowy dowód na to, że powszechny dostęp do narzędzi generatywnej AI błyskawicznie osłabił przewagę konkurencyjną spółek opartych na dotychczasowych, łatwych do skopiowania algorytmach.

Czytaj także: Duolingo stawia na AI, pracownicy na bruku: czy to początek kryzysu zatrudnienia?

Ciekawą,  bo idącą w poprzek naszym wyobrażeniom, refleksją dzieli się Ryszard Szubartowski, współzałożyciel Stowarzyszenia Talent. Ekspert bez ogródek zauważa, że AI może wręcz zepsuć proces dydaktyczny, prowadząc ucznia sztywnym schematem poprzez podsuwanie mu gotowych rozwiązań. Zgodnie z jego słowami, powstaje w ten sposób „poprawny projekt”, ale nie uczeń potrafiący samodzielnie myśleć i rozwiązywać nieznane problemy. Odmienną, technologiczną perspektywę wnosi Paul Burzynski (Smartschool), dla którego AI to klucz do demokratyzacji dostępu do nauki na poziomie, jaki dotąd oferowały jedynie indywidualne korepetycje. Według niego przejście z tradycyjnego nauczania na format „guided learning” – w którym informacja zwrotna odnosi się do toku rozumowania, a nie tylko do końcowego wyniku – całkowicie zmienia skuteczność przyswajania wiedzy.

Czytaj także: Polska VC: rekord na papierze, test dojrzałości w praktyce. Czytamy raport PFR Ventures i Inovo.vc

Modele B2B i rynkowa konsolidacja (M&A), czyli jak przetrwać na trudnym rynku

Była matematyka, to teraz przejdźmy poziom wyżej – spójrzmy na edtechy z perspektywy ekonomii. Huraoptymizm wokół produktów skierowanych bezpośrednio do konsumenta (B2C) opada. Zwraca na to uwagę Michał Rokosz, partner w Inovo.vc, wyraźnie faworyzując modele zorientowane na biznes (B2B). Jak podkreśla inwestor, są one wprawdzie trudniejsze i wolniejsze we wdrożeniu, ale cechują się „znacznie lepszą ekonomiką w długim terminie” oraz wyższą odpornością na rezygnację klientów, z którą borykają się aplikacje klienckie.

Kiedy rynki nasycają się, jedyną skuteczną ścieżką do skokowego wzrostu oraz udanej ekspansji zagranicznej stają się fuzje i przejęcia (M&A). Wzorcowym przykładem takiej strategii jest polski LiveKid. Twórcy oprogramowania do zarządzania żłobkami i przedszkolami konsekwentnie budują globalny zasięg przejmując lokalnych graczy, co po akwizycji m.in. Obiado (2024 r.) oraz hiszpańskiego Schooltivity (2026 r.) doprowadziło do przejęcia w 2026 roku meksykańskiej platformy Aldea.

Jak celnie komentuje Jakub Pawelski, CEO LiveKid: „powtarzanie tego na kolejnych rynkach to w praktyce próba wyrzucenia szóstki kilka razy z rzędu”. Przejęcia pozwalają natomiast na ominięcie wieloletniego budowania tzw. product-market fit i „kupienie” zaufania instytucji oraz lokalnego zespołu. Opłacalność tej strategii potwierdzają dane rynkowe z 2026 roku – przejęcie spółki Aldea pozwoliło firmie LiveKid włączyć w swój system 600 tysięcy nowych rodziców i zintegrować obsługę płatności o wartości 400 milionów dolarów rocznie.

Czy można pokusić się o mocne stwierdzenie, że Polska i globalna branża EdTech znajduje się obecnie w decydującej fazie strukturyzacji? I tak, i nie. Dlaczego tak? Oto bowiem skończył się czas rund opartych na samym modnym haśle „AI” oraz imponujących prototypach (tzw. hype i demo). Inwestorów interesują dziś przede wszystkim – co potwierdza fundusz Inovo.vc – mierzalne wyniki nauczania oraz zdolność startupu do funkcjonowania na silnie uregulowanym rynku. W 2026 roku technologia ma być użytecznym tłem dla skutecznej pedagogiki, a nie jej jedyną treścią.

A dlaczego nie? Bo tak właściwie – to co niby może stać się z edtechami? Zapotrzebowanie na takie rozwiązanie nadal będzie. Widać zresztą, że founderzy szukają nowych sposobów na dotarcie do kolejnych pokoleń – sięgają nie tylko po AI, ale również po vibe coding czy nawet programowanie dronów. Dlatego owszem, przed startupami edukacyjnymi czy może bardziej prawidłowo – okołorozwojowymi trudne czasy, ale na jakieś większe przemodelowanie rynku raczej nie ma co liczyć.

„Dzwonek na rundę – raport PFR Ventures”

Wszystkie grafiki umieszczone w tekście pochodzą z raportu.